Open`er Festival

Open`er Festival

To wydarzenie już się odbyło. Może zainteresują cię nasze inne propozycje.

Podobne imprezy znajdziesz w kategorii Muzyka.

OFF Festival Katowice

Koncert The Kills odwołany!

Dolina Trzech Stawów, Katowice

05.08.2016 - 07.08.2016

Trwają przygotowania do przyszłorocznego Open'era! Przed nami miesiące ogłoszeń artystów i oczekiwania na te cztery lipcowe dni.
Ceny biletów:
    - 550 zł - Karnet 4 dni
    - 630 zł - Karnet 4 dni z polem namiotowym
    - 350 zł - Karnet weekendowy
    - 207 zł - Bilety jednodniowe

Dzieci do 3 roku życia: udział bezpłatny.


Regulamin imprezy

Uwaga!!

 

Kendrick Lamar nie wystąpi w ramach Open`er Festival

 

Oficjalny komunikat organizatora:
„Z przykrością informujemy, że z powodów technicznych oraz komplikacji logistycznych Kendrick Lamar odwołał swój pierwszy koncert w Europie w ramach zbliżającej się trasy. Niestety, jest to występ na Open`erze. Artysta obiecał powrócić do Polski w najszybszym możliwym terminie. Wkrótce poinformujemy o nowym artyście w line-upie.”

Szczegóły wydarzenia

Open`er Festival 2015


Trwają przygotowania do przyszłorocznego Open'era! Przed nami miesiące ogłoszeń artystów i oczekiwania na te cztery lipcowe dni.



1.07 2.07 3.07 4.07
MAIN STAGE ALT-J
Modest Mouse
A$AP Rocky
Drake
Faithless
Major Lazer
Marmozets
Enter Shikari
The Libertines
Of Monsters and Men
Mumford & Sons
D’Angelo And The Vanguard
The Prodigy
The Vaccines
Kasabian
Hozier
Disclosure
Lao Che
Skubas
TENT STAGE Chet Faker
Die Antwoord
Natalia Przybysz
Alabama Shakes
Eagles Of Death Metal
José González
Django Django
Fisz Emade Tworzywo
Curly Heads
Jonny Greenwood & London Contemporary Orchestra
The Dumplings
St. Vincent
Years & Years
Flume
Domowe Melodie
ALTER STAGE Father John Misty
Two Gallants
Refused
Of Montreal
Swans
Thurston Moore
Julia Marcell
Kaytranada
Ratking
BEAT STAGE George Fitzgerald



A$AP Rocky - 01.07

A$AP Rocky PhotoNowojorski hip hop dawno nie miał tak wyrazistej postaci, jak A$AP Rocky. Wyrazistej, utalentowanej i zaangażowanej w kilka dziedzin na raz. Bo A$AP Rocky to nie tylko raper, ale także producent (ukryty pod pseudonimem Lord Flacko), szef wytwórni A$AP Worldwide, reżyser i projektant mody. A$AP Rocky jest także nieformalnym szefem, a na pewno najbardziej rozpoznawalnym członkiem kolektywu A$AP Mob. Rakim Meyers, bo tak naprawdę nazywa się Rocky, ma zaledwie 27 lat, a już dziś należy do ścisłej czołówki amerykańskiego rapu. Jak każdy szanujący się artysta tego gatunku odebrał staranne uliczne wychowanie, z handlem narkotykami na czele. Dziś ubiera się w najlepszych domach mody, kumpluje się z Rihanną, ale przede wszystkim nagrywa rewelacyjne albumy. W 2011 roku wydał mixtape „Live. Love. A$AP”, po którym podpisanie wartego kilka milionów dolarów kontraktu było formalnością. Nagrania w stylu „Peso” czy „Purple Swag” były powiewem świeżości na nieco zastałej scenie, przede wszystkim dzięki odważnym beatom, za które odpowiadał producent Clams Casino. Minimalistyczne, elektroniczne, często zupełnie nie hiphopowe. To był hiphop, na który czekała znudzona młodzież. Długogrający debiut A$AP’a - „Long. Live, A$AP” - ukazał się na początku 2013 roku i tylko podbił stawkę. W gronie producentów znaleźli się, prócz wspomnianego Clams Casino, także Skrillex, Danger Mouse i Hit-Boy. Płyta zadebiutowała na szczycie listy Billboardu i spotkała się z niezwykle pozytywnym odbiorem krytyków. Sukces A$AP Rocky’ego stał się nie tylko lokomotywą dla całego A$AP Mobu, ale także dla innych raperów, prezentujących podobny styl, jak Danny Brown czy Flatbush Zombies. Część z nich pojawiła się zresztą na debiucie, podobnie jak Drake, Kendrick Lamar czy Florence Welch. A$AP Rocky, pochłonięty nowymi zajęciami, teoretycznie odłożył na jakiś czas prace nad nowym albumem, ale zaledwie dwa tygodnie temu opublikował premierowy utwór „Lord Pretty Flacko Jodye 2”, co może oznaczać, że następca „Long. Live. A$AP” jest bliżej niż nam się wydaje.

Agyness B. Marry

Agyness B. Marry PhotoAgyness B. Marry mieszka i tworzy Warszawie; śpiewa, gra na gitarze, komponuje, pisze teksty. Na koncertach towarzyszy jej wyłącznie perkusja i bas. Już drugi w życiu koncert zagrała na ważnym festiwalu dla nowych zespołów. Jej debiutancki, imienny album to 12 brudnych, rockowych utworów, nagranych bez żadnych ulepszeń. Realizatorem nagrań był Maciej Cieślak (Ścianka, Lenny Valentino). Agyness B. Marry stworzyła album, na którym delikatność miesza się ze skrajnością garażowego grania.

Alabama Shakes - 01.07

Alabama Shakes PhotoBrak obecności tego zespołu w line-upie Open’era od kilku lat nie dawał nam spokoju. Udało się w tym roku, być może w najwłaściwszym momencie ich kariery. Dziś, kiedy ogłaszamy ich występ w Gdyni, są w przededniu wydania nowego, drugiego w swojej karierze albumu, „Sound & Color”. „Daliśmy sobie trochę czasu, żeby skomponować ten album i jesteśmy z tego powodu zadowoleni” powiedziała Brittany Howard, wokalistka i gitarzystka zespołu o „Sound & Color”. „Udało się nam usiąść i pomyśleć o tym, co jest dla nas ekscytujące, sprawdzić wszystkie rzeczy, które chcieliśmy zawrzeć na naszym pierwszym albumie. Ta płyta jest różnogatunkowa. Teraz będzie nawet ciężej odpowiadać na pytanie <<Jakiego rodzaju muzykę gracie?>>”. „Sound & Color” jest długo oczekiwanym następcą debiutanckiego „Boys & Girls”, który przyniósł grupie trzy nominacje do nagrody Grammy, w tym dla Najlepszego Nowego Artysty. Album pokrył się złotem (ponad pół miliona sprzedanych płyt w USA) i utorował Alabama Shakes drogę do bycia jednym z najbardziej znanych koncertowych zespołów na świecie.

Alabama Shakes to jedna z ulubionych grup Jacka White’a i wystarczy włączyć dowolny utwór, by w mig zrozumieć, dlaczego tak jest. W 2012 roku zagrali wspólnie trasę po USA, a kilka nagrań znalazło się na singlu wydanym przez Third Man Records, wytwórnię White’a. Teraz spotykają się na najważniejszych światowych festiwalach, dzieląc ze sobą największe sceny, tak jak w miniony weekend na kalifornijskiej Coachelli. Po swoim piątkowym koncercie trafili na listę 10 najlepszych koncertów tegorocznej Coachelli wg „Billboardu”. W poniedziałek, po premierze „Sound & Color” mają duże szanse trafić do innego zestawienia tej gazety – najchętniej kupowanych płyt w USA. „Naprawdę myśleliśmy o tym, jaką płytę chcemy nagrać, i zdecydowaliśmy, że nie chcemy powtórki z „Boys & Girls”” powiedziała Howard. „Dojrzeliśmy, nauczyliśmy się wiele o muzyce, słuchaliśmy i myśleliśmy o wiele rzeczach - o byciu skromnym i gustownym, o trzymaniu klasy. Po decyzji, by zacząć od nowa, z czystym kontem, to było łatwe. Mogliśmy zrobić to, co chcieliśmy zrobić."

Alt-J - 01.07

Alt-J PhotoGrupa z Leeds, która miejsce w muzycznych encyklopediach zapewniła sobie debiutanckim „An Awesome Wave”, miała wszelkie powody, by spocząć na laurach. Ale... zespołu nie zatrzymała ani ogromna popularność pierwszej płyty, ani mordercze dwa lata w trasie koncertowej, ani zmiany personalne.

Wydaje się wręcz, że w roku 2014 Alt-J powrócili silniejsi i pewniejsi swoich muzycznych wyborów. Doskonale poradzili sobie z przekształceniem zespołu w trio. Do nagrania „This Is All Yours” wykorzystali to samo studio, w którym stworzyli debiut. Za konsoletą ponownie usiadł Charlie Andrew. „Nie chcieliśmy wydawać kupy pieniędzy na studio w Los Angeles i zatrudnienie Ricka Rubina”, wyznał szczerze wokalista i klawiszowiec Gus Unger-Hamilton. Sprawdzone sposoby zadziałały. „This Is All Yours” zebrało świetne recenzje, album zadebiutował na pierwszym miejscu UK Top 40 i zyskał nominację do nagrody Grammy dla najlepszego albumu z muzyką alternatywną, a przy okazji okazało się, że z muzyki Miley Cyrus można wyjąć fajne sample.

Elektronika, pop, sporo muzycznych eksperymentów to nadal najlepsze określenia charakteryzujące muzykę Alt-J, która bywa trudna w odbiorze, ale ponieważ jest autentyczna, pozwala grupie zapełniać największe obiekty koncertowe w Anglii, a za Atlantykiem budować coraz mocniejszą pozycję. Oczekiwani także w Polsce, z utworami z „This Is All Yours”, pojawią się w lipcu na Open'erze!

Chet Faker - 01.07

Chet Faker PhotoKiedy na listach przebojów i najważniejszych blogach muzycznych niezwykłą popularnością cieszyło się tzw. „hipster R’N’B”, Nicholas James Murphy, dwudziestopięciolatek z Melbourne, trochę na przekór postanowił oddać się soulowi, oczywiście stymulując klasyczny gatunek sporą dawką elektroniki. Warunki głosowe na śpiewanie soulu miał znakomite, pomysły na muzykę również. Zadziałało bardzo szybko. Najpierw cover „No Diggity” z repertuaru Blackstreet, potem pierwsze autorskie wydawnictwo „Thinking In Textures” i wreszcie wspólna EPka z Flume’em. W ciągu roku Chet Faker stał się jednym z najbardziej komentowanych nowych artystów. Zainteresowanie swoją twórczością udało mu się nie tylko utrzymać, ale przede wszystkim pomnożyć. Dlatego wszystkie kolejne single, w tym tak znakomite jak „Fool Of Me”, „Melt” czy wreszcie „Talki Is Cheap” i „Gold”, stawały się przebojami. W kwietniu ubiegłego roku Faker wydał wreszcie debiutancki album „Bulit On Glass”. Pierwszorzędna elektronika i neo-soul przyniosły płytę, obok której w 2014 roku nie można było przejść obojętnie. Podobnie będzie z jego open’erowym debiutem. Chet Faker wystąpi w Gdyni już  1 lipca!

Curly Heads - 02.07

Curly Heads PhotoDawid Podsiadło wraca na Open'era, tym razem ze swoją macierzystą formacją Curly Heads! Zespół przetrwał w przyjaźni najbardziej burzliwy okres solowej kariery Dawida i dzięki temu mógł bez wzajemnych animozji wrócić do wspólnego grania, które zaowocowało wydanym jesienią albumem „Ruby Dress Skinny Dog”. Płyta błyskawicznie pokryła się złotem, a Curly Heads awansowali do rockowej pierwszej ligi, dzięki swojej energii i naturalnej charyzmie.

D'Angelo And The Vanguard - 03.07

D'Angelo And The Vanguard PhotoDługo czekaliśmy na koncert D’Angelo w Polsce, ale moment w którym wreszcie pojawi się w naszym kraju nie mógł być lepszy. Dwa miesiące temu D’Angelo wydał „Black Messiah” - trzeci album w swojej karierze. Zrobił to w kulminacyjnym momencie przedświątecznej gorączki, kiedy wszystkie listy najlepszych płyt roku były opublikowane, a dziennikarzy interesowały właściwie tylko analizy gwiazdkowych przebojów a nie nowe płyty. Tym samym dość dobitnie pokazał gdzie ma przemysł muzyczny i jego reguły. Wybudzeni ze świątecznego letargu dziennikarze, nie zdążyli już zmienić wyników swoich podsumowań, ale nie mogli nie napisać, że oto właśnie ukazała się najlepsza i najważniejsza płyta 2014 roku. Tym samym, kiedy za kilka lat będziecie spoglądać w rankingi, pamiętajcie, jakiego albumu w nich nie uwzględniono. „Black Messiah” był pierwotnie planowany na ten rok, być może nawet na okolice 15 rocznicy wydania innego epokowego działa, czyli „Voodoo”. Społeczna sytuacja w USA, a zwłaszcza zamieszki w Ferguson przyspieszyły decyzję D’Angelo o wydaniu nowej płyty. Album wpisał się w tradycję rewolucyjnych albumów, które zarówno na poziomie muzycznym jak i lirycznym rozliczają się z zastaną rzeczywistością i robią to bezkompromisowo. D’Angelo powracający po 15 latach studyjnego milczenia z dnia na dzień stał się centralną postacią amerykańskiej sceny, przy której sukcesy jego młodszych i teoretycznie nowocześniejszych kolegów stały się jakby bledsze. Jego spojrzenie na soul, r’n’b, jazz, funk jest tak wyjątkowe, że nie uda się go określić dostawiając do nazw tych gatunków jedynie przedrostek „neo”. To jest po prostu brzmienie D’Angelo.

Nie pierwszy to zresztą raz, kiedy D’Angelo zostawia konkurencję w tyle. „Black Messiah” może jeszcze dziś nie jest klasykiem, ale za kilka lat będzie stawiany na równi z poprzednimi działami artysty – wydanym w 1995 debiutem „Brown Sugar” i jego następcą, jedną z najważniejszych płyt przełomów wieków – „Voodoo”. Po wydaniu tej płyty D’Angelo zagrał jedynie kilkanaście koncertów i zniknął na 12 lat. Powrócił na początku 2012 serią kilku występów i właśnie wtedy pojawiły się informacje o tym, że pracuje nad nowym albumem. Rzadko kiedy oczekiwanie jest tak sowicie wynagrodzone. Mamy nowy album D’Angelo a w lipcu po raz pierwszy zobaczymy go w Polsce z jego nowym zespołem – D’Angelo and the Vanguard.

Die Antwoord - 01.07

Die Antwoord PhotoNiektórzy bardzo chcieli, żeby Die Antwoord byli jednoroczną internetową sensacją, chwilowym hypem dla młodzieży, zmieniającej gusta muzyczne tak samo często, jak plastikowe obudowy do smartfonów. Dziś, 6 lat po wydaniu debiutanckiego albumu, mają na koncie trzy płyty, ogromną bazę fanów i pozycję, która pozwala im znajdować się w pierwszych rzędach festiwalowych ogłoszeń. Die Antwoord oparli swoją strategię promocyjną na egzotycznym pochodzeniu i estetyce szoku, ale obie te rzeczy nie zadziałaby tak skutecznie, gdyby nie muzyka. A ta, na wskroś nowoczesna, czerpie z hip hopu i mocniejszych gatunków elektroniki. Brutalny rap Ninjy koresponduje ze przejaskrawionymi melodeklamacjami Yo-Landi. Taka mieszanka sprawdziła się zarówno na debiutanckim „$O$”, jak i dwóch kolejnych płytach, które ukazywały się nakładem założonej przez zespół wytwórni. Ta najnowsza - „Donker Mag” - okazała się największym komercyjnym sukcesem w historii zespołu, a nam pozwoli ponownie odczuć na żywo niesamowitą charyzmę Die Antwoord.

Disclosure - 04.07

Disclosure Photo“Myśleliśmy, że “Latch” jest zbyt dziwaczne do radia i za mało klubowe do klubów”, tak Disclosure mówili o swoim największym przeboju w ubiegłorocznym wywiadzie dla Billboardu. Jak bardzo się pomylili, wie chyba każdy, kto choć trochę interesuje się współczesną elektroniką. „Latch” nie tylko stał się międzynarodowym przebojem, zwrócił uwagę na Sama Smitha (wtedy mało znanego londyńskiego wokalistę), ale przede wszystkim uczynił z Disclosure pierwszoplanowe postaci sceny elektronicznej. Wydany w maju 2013 debiutancki album „Settle” zadebiutował na szczycie UK Top 40, otrzymał entuzjastyczne recenzje, których dopełnieniem były czołowe miejsca podsumowań roku oraz nominacje do Grammy i BRIT Awards. Howard i Guy Lawrence to pierwszy od kilku lat elektroniczny live act, który popularnością zyskiwaną od momentu debiutu i pozycją na rynku dorównuje największym gwiazdom elektroniki lat 90-tych. Disclosure śmiało rozpychają się pomiędzy najpopularniejszymi zespołami rockowymi i alternatywnymi, udanie zmierzając w stronę headlinerów wielu imprez. Przy tym nadal pozostają normalnymi dwudziestolatkami, którzy potrafią spędzić cały dzień na chodzeniu po Sydney, za przewodnika miejskiej wycieczki wybierając swojego dobrego kumpla Flume’a. Kolejna szansa na spotkanie tej trójki nastąpi 4 lipca na Open’erze, gdzie Disclosure będą zamykać dzień na Main Stage. Ich specjalny koncert, będzie zaledwie jednym z kilku przewidzianych na tegoroczny sezon festiwalowy.

Django Django - 02.07

Django Django PhotoW 2012 zaliczyli wymarzony debiut płytowy. Recenzenci zachwycali się ich muzyczną erudycją, mieszaniem gatunków i rozpostarciem wpływów od niemieckiego krautrocka do łagodnego indie rocka The Shins. Branża nominowała ich album do Mercury Music Prize, a oni sami wydawali się być jednym z najzwyczajniejszych zespołów na Wyspach, tak jakby cały ten szum dotyczył kogoś innego. Django Django wreszcie docierają do Polski. Zagrają na Open’erze i dzięki temu sami będziemy mogli przekonać się czy w legendach krążących na temat ich koncertów, jest rzeczywiście tak wiele prawdy. W Gdyni usłyszymy materiał z nowego albumu, który zwiastowany jest singlem „First Light”.

Domowe Melodie - 04.07

Domowe Melodie PhotoDokładnie dwa miesiące temu wydali nowy, świetny album. A ponad 7 miesięcy temu przerwali wakacje żeby zagrać specjalnie dla Was w zastępstwie. Dla nas zawsze wyjątkowi! Witamy Domowe Melodie na Open’erze!

Drake - 01.07

Drake PhotoTego lata zagra w dwóch europejskich miastach. W Londynie i w Gdyni. Po raz pierwszy wystąpi w Polsce i w tej części Europy!

Zapewne 1 lipca przedstawi się publiczności w ten sposób: „My name is Drake, I’m from Toronto. Nice to meet You!”. Będzie to wyłącznie czysta kurtuazja, bo nie ma obecnie drugiego artysty, który łączy ogromną światową popularność z uznaniem ze strony najbardziej wymagających środowisk muzycznych i sukcesem artystycznym, mierzonym nie tylko ilością sprzedanych egzemplarzy, ale przede wszystkim recenzjami i wysokimi miejscami na listach najlepszych albumów wydanych w ciągu ostatnich kilku lat. Drake swoją karierę zaczął na początku ubiegłej dekady od występu w serialu „Degrassi: Nowe Pokolenie”. Rola koszykarza Jimmy’ego Brooksa przyniosła mu rozpoznawalność w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, gdzie serial do dziś cieszy się powodzeniem. Pierwsze kroki w przemyśle muzycznym stawiał w 2006 roku, kiedy wypuścił swój debiutancki mixtape „Room for Improvement”. Przez kolejne lata to właśnie mixtape’y – w hip-hopie wydawnictwa równe albumom – były pomysłem Drake’a na dzielenie się swoją twórczością z fanami. Regularny album raper wydał w 2010 roku – „Thank Me Later”. Jedna z najbardziej oczekiwanych płyt 2010 roku zadebiutowała na szczycie Billboardu. Wśród gości i producentów znaleźli się m.in. Alicia Keys, Kanye West, Jay-Z, Timbaland i Lil Wayne, z którym do dziś Drake’a łączy szczególna więź. „Thank Me Later” miał znakomitą prasę. Dostrzeżono także fakt, że za Drake’m nie stoi zwyczajowa historia z „ulicą w tle”. W tym samym roku Drake pojawił się gościnnie w utworze „What’s My NameRihanny, zaczynając zupełnie nowy rozdział swojej kariery. Ich kolejny wspólny utwór, „Take Care”, stał się międzynarodowym przebojem i sprawił, że zatytułowany tak samo album był jednym z najważniejszych w 2011 roku. „Take Care” dostał Grammy dla najlepszej płyty hip-hopowej i pierwszy raz od dawna był to wybór oczywisty, nie wzbudzający kontrowersji. To album, który w dniu premiery stał się klasykiem. I to bardzo popularnym klasykiem. W samych Stanach sprzedano ponad dwa miliony egzemplarzy.

W roku największej popularności „Take CareDrake powołał do życia wytwórnię OVO Sounds, nawiązując nazwą do festiwalu w rodzinnym Toronto, na który zaprasza zaprzyjaźnionych artystów. Pierwszym albumem wydanym przez OVO był „Nothing Was The Same” – trzeci długogrający w dyskografii Drake’a. Zawierał m.in. „Started from the Bottom” oraz „Hold On, We’re Going Home” – najlepszy utwór roku 2013 wg portalu Pitchfork. Album został uznany płytą roku przez wszystkie liczące się media zajmujące się hip-hopem. Rolling Stone napisał o „NWTS” i jej autorze: „Drake to ludzki raper. Inteligentny dzieciak, który jest w konflikcie ze sławą, sercem, rodziną, wszystkim oprócz potencjału swojego mikrofonu. To co sprawia, że jego samotność jest fascynującą podróżą, to waga emocji wsparta bitami.

W połowie ubiegłego roku Drake po raz pierwszy wspomniał o następcy „NWST” nadając płycie prawdopodobny tytuł – „View from the 6”. Dlatego też ogromnym zaskoczeniem okazała się nagła, nigdzie nie zapowiadana premiera kolejnego mixtape’u Drake’aIf You’re Reading This It’s Too Late”. Powstało już kilka teorii na temat decyzji o tak niespodziewanej premierze nowego materiału. Jaka nie byłaby prawda, materiał potwierdził klasę Drake’a, dał mu kolejne silne utwory w repertuarze – „Energy” i „Legend”. Tytuł tego drugiego nie jest na wyrost. W lutym, już po premierze „If You Reading This…Drake zrównał się z ponad 50-letnim rekordem The Beatles. Stało się to w momencie, kiedy w jednym tygodniu, w pierwszej setce listy Billboardu, aż 14 utworów należało do niego. Poprzednio, w kwietniu 1964 taka sztuka udała się tylko czwórce z Liverpoolu. Drake pobił także swój rekord – najczęściej odsłuchiwanej płyty w serwisie Spotify. W pierwszym tygodniu premiery „If You’re Reading This…” streamowano ponad 17 milionów razy. W Stanach to także najchętniej kupowana cyfrowo płyta w 2015 roku.

Tego lata Drake jest headlinerem dwóch najważniejszych amerykańskich festiwali – kalifornijskiej Coachelli i GovBall w Nowym Jorku. Do Europy Drake przylatuje tylko na trzy koncerty. Dwa zagra w Londynie i jeden w Gdyni, podczas Open’er Festival.

Eagles Of Death Metal - 02.07

Eagles Of Death Metal PhotoGdyby stopień relacji między zespołami przypominałby drzewo genealogiczne to Eagles Of Death Metal byłby młodszym bratem Queens of The Stone Age. Lider ten sam, nazwa podobnie rozciągnięta do połowy wordowskiego arkusza i to samo rockowe szaleństwo ze sporą dozą humoru. Nie ma co, stęskniliśmy się za ich pełnym testosteronu wcieleniem amerykańskiego rocka, które jednak nigdy nie przekroczyło granicy kiczu. Homme i Hughes na trzech albumach połączyli hardrockową tradycję z pyłem kalifornijskiej pustyni zapraszając do współpracy m.in. Dave’a Grohla, muzyków QOTSA czy Marka Lanagana. I choć ich ostatni album – „Heart On” ukazał się w 2008 roku, nazwa Eagles of Death Metal stale przewijała się w open’erowych ankietach i na forach poświęconych festiwalowi. Zapowiedź ich koncertu na Open’erze to także sygnał, że muzycy pracują nad nowym albumem, który ukaże się w pierwszej połowie 2015 roku.

Enter Shikari - 02.07

Enter Shikari PhotoEnter Shikari połączyli ze sobą gatunki praktycznie niemożliwe do połączenia – rave’ową elektronikę z metalem, post-hardcorem i kilkoma innymi mocnymi gatunkami. W drugiej połowie poprzedniej dekady stali się pionierami takiego podejścia do muzyki i autorami ogromnego sukcesu komercyjnego. Od samego początku otoczeni są prawdziwym kultem. Jeszcze przed podpisaniem kontraktu płytowego wyprzedali legendarny londyński (niestety, już nie istniejący) klub Astoria, będąc do dziś jednym z dwóch zespołów, któremu udała się ta sztuka. Ich debiutancki album – „Take To The Skies” (2007) zadebiutował na 4 miejscu najchętniej kupowanych płyt w wielkiej Brytanii, będąc jednym z największych niezależnych przebojów tamtego roku. Płyta ukazała się nakładem Ambush Reality, wytwórni założonej przez członków zespołu. Elektronicore (tak nazwano gatunek wykonywany przez ES) znalazł rozwinięcie na drugim albumie „Common Dreads”, ale jest to także płyta, na której członkowie ES zaczęli inkorporować do swojej muzyki inne wpływy, skutkiem czego kolejny album był popisem szeroko pojętego muzycznego eklektyzmu. W styczniu tego roku Enter Shikari powrócili po dwuletniej przerwie nowym albumem „The Mindsweep”. Sami opisują wydawnictwo w ten sposób: „To coraz lepsze Enter Shikari. Bardziej chwytliwe. Wścieklejsze. Trudniejsze. Dziwniejsze. Piękniejsze.” Opinie zespołu muszą podzielać krytycy, ponieważ materiał zbiera świetne recenzje w branżowej prasie. To doskonały moment, by zobaczyć Enter Shikari po raz pierwszy na Open’erze, tym bardziej, że prawdziwym żywiołem Enter Shikari są koncerty. Potwierdzeniem tego faktu są liczne nagrody w kategorii „Najlepszy zespół koncertowy” oraz seria bootlegów wypuszczanych przez zespół na przestrzeni kilku lat działalności. Może kolejny zostanie nagrany przed gdyńską publicznością?

Faithless - 02.07

Faithless PhotoFaithless to ikona brytyjskiej sceny elektronicznej. Powstali dokładnie 20 lat temu w Londynie z inicjatywy Maxi Jazza, Sister Bliss i Rollo. Wydali sześć albumów studyjnych oraz kompilację przebojów, która tylko w Wielkiej Brytanii pokryła się czterokrotną platyną! W sumie na świecie sprzedano ponad 15 milionów ich płyt, co czyni Faithless jednym z najważniejszych elektronicznych zespołów ostatnich dwóch dekad. Ich najsłynniejsze utwory to „Insomnia”, „God Is A Dj”, „We Come On”, „I Want More”. Grupa słynęła z transowych, energetycznych koncertów, gdzie elektronika nabierała bardzo konkretnego, wręcz rockowego wymiaru. Faithless na żywo uciekali od ukrywania się za konsoletą, nawiązywali kontakt z publicznością i ogromna w tym zasługa niedoścignionego Maxi Jazza, który doskonale nawiązywał kontakt z publiczności, nigdy nie pozbywając się otaczającej go aury tajemniczości. W 2011 roku grupa zdecydowała się zawiesić działalność. Dziś wracają jako Faithless 2.0, celebrując swoje dwudziestolecie serią ekskluzywnych koncertów, na który złoży się także występ w ramach Open’er 2015!

Father John Misty - 01.07

Father John Misty PhotoFather John Misty to jedno z muzycznych wcieleń Joshu’y Tillmana, wokalisty, gitarzysty, pianisty a przez lata perkusisty formacji Fleet Foxes. Swoje pierwsze solowe albumy wydawał ponad dekadę temu, choć były to raczej rzeczy docierające do wąskiej grupy fanów, także z racji współpracy z małymi wytwórniami czy nawet próbami własnej dystrybucji. Tillman, multiinstrumentalista, czuwał nad wszystkimi aspektami procesu twórczego. W 2008 roku muzyk dołączył do składu zdobywającego coraz większą popularność zespołu Fleet Foxes. Koncertował z nimi po wydaniu debiutanckiego „Fleet Foxes” oraz nagrał partie perkusji na drugi album „Helplessness Blues”. Po zakończeniu trasy promującej ten album, odszedł z zespołu, ale już wtedy zaangażowany był w swój nowy solowy projekt – Father John Misty. Kontakt z wytwórnią Sub Pop zaowocował wydaniem debiutu pod szyldem tej znamienitej wytwórni. Na „Fear FunTillman odszedł od klasycznego folku, wzbogacając go psychodelią i niezależnym rockiem. Tym razem zaprosił do studia innych muzyków, co pozwoliło mu pełnić także rolę swoistego dyrygenta nad kilkuosobową orkiestrą. Nowy album, wydany w styczniu „I Love You, Honeybear”, jest znowu fuzją kilku gatunków, w których Misty czuje się najlepiej, choć zagranych z o wiele większą precyzją i prawdziwą muzyczną namiętnością. „I Love You, Honeybear” została świetnie przyjęta przez dziennikarzy muzycznych i już w tym momencie aspiruje do miana jednego z najważniejszych albumów tego roku. Swoiste uduchowienie, które usłyszycie na płycie jest wpisane w życie Tillmana. Wynika to zarówno z wychowania w duchu chrześcijańskim, twardych zasad wpajanych mu przez rodziców, jaki i późniejszych, wręcz spirytystycznych doświadczeń. Dziś muzyk mieszka w amerykańskiej kolebce mistycyzmu – Nowym Orleanie. Być może właśnie dlatego było mu łatwiej współtworzyć muzykę do serialu „True Detective”, dziejącego się na bagnach Luizjany. To tylko jeden z wielu projektów, w które Misty zaangażowany był w ostatnim czasie, jak choćby nagranie muzyki do filmu o swojej żonie, wspólna trasa u boku Lany Del Rey czy coverowanie innych artystów z Nirvaną i Leonardem Cohenem na czele.

Fisz Emade Tworzywo - 02.07

Fisz Emade Tworzywo PhotoMamut” to kolejne muzyczne oblicze braterskiego duetu jakie przychodzi nam obserwować w ciągu ostatnich lat. I kolejne, które zaskakuje jakością, zaangażowaniem i pomysłowością. Fisz Emade Tworzywo To nadal hip hop, ale rozbudowany o różnogatunkowe fascynacje Piotrka i Bartosza Waglewskich. Doskonałym dowodem niech będzie taneczny „Pył” czy zaaranżowane wyłącznie na perkusję i pianino „Ślady”, brzmiące jak jazzowy standard i od kilku tygodni utrzymujące się na pierwszym miejscu Listy Przebojów Trójki.

Flume - 04.07

Flume PhotoTo jedno z najgorętszych nazwisk współczesnej muzyki tanecznej. Młody producent, który szturmem zawojował scenę muzyczną w rodzimej Australii, by w krótkim czasie stać światową gwiazdą gatunku. Flume, na koncie ma doskonale przyjęty album zatytułowany po prostu „Flume” oraz remixy, m.in dla Arcade Fire, Cheta Fakera, Disclosure czy Lorde. Jest wielką nadzieją elektroniki i ma wszelkie atuty, by tym oczekiwaniom w najbliższych latach sprostać!

George Fitzgerald - 04.07

George Fitzgerald PhotoDokładnie za miesiąc – 27 kwietnia – George FitzGerald wyda swój długo oczekiwany debiut płytowy „Fading Love”. Będzie to zbiór produkcji jednego z najpopularniejszych dj’ów sceny house i bass, którego utwór „Child” stał się wielkim tanecznym przebojem 2012. Przez kilka lat FitzGerald wydawał w cenionych labelach Hotflush i Aus Music, by wreszcie znaleźć się w Double Six – tanecznej odnodze Domino. Od kilku sezonów FitzGerald – londyńczyk na stałe rezydujący w Berlinie – jest gościem najlepszych elektronicznych festiwali na świecie, 4 lipca wreszcie zawita na Open’era, by zagrać na Beat Stage!

Hozier - 04.07

Hozier PhotoNie ma kraju, w którym Hozier nie dotarłby na podium list przebojów i list sprzedaży, od Billboardu przez UK Top 40 po Listę Przebojów Trójki. A wszystko dzięki utworowi, który jest nie tylko głosem protestu wobec praktyk Kościoła katolickiego, ale stał się także sprzeciwem wobec nowego, homofobicznego i opresyjnego prawa w Rosji zakazującego „propagowania nietradycyjnych relacji seksualnych”. Dodatkowo „Take Me To Church” w warstwie muzycznej nie jest typowym „radiowym hitem” ponieważ wykorzystuje mniej lubiane przez słuchaczy podziały metryczne. Nagranie, które w ciągu roku zrobiło z Hoziera wielką gwiazdę znalazło się na jego debiutanckim albumie, zatytułowanym po prostu „Hozier”. Płyta ukazała się we wrześniu ubiegłego roku i co naturalne, znalazła tysiące nabywców. Za kilka tygodni Andrew Hozier-Byren, 25-latek z irlandzkiego Bray, być może odbierze nagrodę Grammy w kategorii Piosenka Roku. A 4 lipca na pewno wystąpi po raz pierwszy w Polsce, na festiwalu Open’er.

HV/NOON

HV/NOON PhotoHV/NOON to wspólny projekt producentów – Hatti Vatti oraz Mikołaja „Noona” Bugajaka. HV do tej pory kojarzony ze sceną elektroniczną oraz Noon, producent odpowiadający za klasyczne albumy Grammatika i wspólne płyty z Pezetem połączyli siły na producenckim albumie z gościnnym udziałem O.S.T.R., Eldo, Małpy, Hadesa czy Jotuze. Płyta „HV/NOON” to połączenie samplingu i elektroniki lub po prostu niezwykle udana fuzja różnych gatunków muzyki miejskiej.

Jonny Greenwood & London Contemporary Orchestra - 03.07

Jonny Greenwood and London Contemporary Orchestra PhotoHistoria klasycznych wykonań muzyki współczesnej na Open'erze sięga 2012 roku, kiedy przed wielotysięczną publicznością Krzysztof Penderecki z towarzyszeniem orkiestry AUKSO zaprezentował „Ofiarom Hiroszimy - Tren” oraz „Polymorphię”. Latem 2013 na Open'erze usłyszeliśmy jedno z największych dzieł Steve'a ReichaMusic for 18 Musicians”. Oba festiwalowe wieczory łączyła postać Jonny'ego Greenwooda - gitarzysty Radiohead. Za pierwszym razem orkiestra AUKSO wykonała dwie kompozycje Greenwooda: „Popcorn Superhet Receiver” i „48 Responses to Polymorphia”, a rok później muzyk pojawił się osobiście, prezentując swoją własną interpretację reichowskiego „Electric Counterpoint”, doskonale ocenioną przez krytyków i znawców muzyki współczesnej. Na przyszłorocznym Open'erze Greenwood pojawi się zarówno jako kompozytor, jak i wykonawca.

Wspólnie z London Contemporary Orchestra wykona program, na który złożą się fragmenty kompozycji Greenwooda powstałych na potrzeby filmów „Aż poleje się krew” (There Will Be Blood), „Mistrz” (The Master) i „Norwegian Wood” oraz prace klasyków muzyki współczesnej: Philipa Glassa, Michaela Gordona oraz Xenakisa. Każdy z planowanych na przyszły rok koncertów - a będzie ich zaledwie kilka - będzie miał unikalny program. Przedsmak współpracy gitarzysty Radiohead i londyńskiej orkiestry dostaliśmy kilka tygodni temu, kiedy muzycy wzięli udział w sesji dla Boiler Room, po raz pierwszy w historii prestiżowego cyklu prezentując muzykę inną od elektroniki i alternatywy. W wywiadzie przeprowadzonym przy okazji tego występu Greenwood, komentując swoją współpracę z LCO, wyznał: „To ekscytujące, ponieważ wszystko może się zdarzyć.” Na 7 miesięcy przed kolejną wizytą Greenwooda na Open'erze czujemy dokładnie to samo. I już dziś wiemy, że będzie to jedno z największych muzycznych wydarzeń 2015 roku.

José González - 02.07

José González Photo16 lutego ukaże się nowy album José Gonzáleza zatytułowany „Vestiges & Claws”. Trzecia solowa płyta popularnego szwedzkiego singer-songwrittera ma być naturalnym zamknięciem muzycznej trylogii, rozpoczętej w 2005 roku płytą „Veneer”. Dzięki popularności singla „Heartbeats” sprzedała się w samej Wielkiej Brytanii w blisko półmilionowym nakładzie. Wydana dwa lata później „In Our Nature” była rozwinięciem folkowych brzmień sięgających argentyńskich korzeni Gonzalesa. Następnie muzyk zaangażował się w bardziej elektroniczny projekt Junip (z którym gościł na Open’erze w 2013 roku) oraz komponował muzykę filmową. Dziś wraca do swojego najbardziej znanego oblicza – delikatnego, gitarowego folku, przesyconego melancholią i nieoczekiwaną rytmiką. „Vestiges & Claws” w całości zostało nagrane i wyprodukowane przez Gonzaleza. Muzyk nagrał sam nawet partie perkusji. Wszystko po to, by stworzyć niezwykle osobisty album, który już w lipcu usłyszymy na Open’erze.

Julia Marcell - 03.07

Julia Marcell PhotoJulia powróciła w ubiegłym roku po kilku latach nieobecności albumem zatytułowanym „Sentiments”. To płyta radyklanie różniąca się od przebojowego „June”. Nagrana na żywo, łączy świeżość i energię koncertowego składu, z bardzo przemyślanymi, zredukowanymi aranżacjami. Wiele różnych barw i emocji spotyka się na płycie, zaś w centrum wszystkiego jest głos i teksty - czasem bajkowe i abstrakcyjne, czasem bardzo bezpośrednie, niepokojące historie, przez które przewijają się postaci ze wspomnień, marzeń, te wymyślone i te z krwi i kości. Jednym z gości na płycie został Kristof Hahn ze Swans.

Kasabian - 04.07

Kasabian PhotoKasabian, czyli wokalista Tom Meighan, gitarzysta/wokalista Sergio Pizzorno i perkusista Ian Matthews zaczęli grać wspólnie w 1997 roku w Leicester. Nagrywanie debiutanckiego albumu zajęło im kilka lat, ale warto było czekać: imienny debiut z 2004 roku zapoczątkował trwającą do dziś dobrą passę zespołu, przynosząc zadziorne „Processed Beats”, „Reason Is Treason” i „Club Foot”.

Drugi album, „Empire”, podtrzymał miłość do zespołu fanów The Stone Roses czy Oasis i zadebiutował na „jedynce” brytyjskiej listy przebojów. Ten sukces powtórzyła trzecia płyta, „West Ryder Pauper Lunatic Asylum”, której sztandarowy singiel „Fire” został nawet użyty jako hymn Premier League – jak bardzo angielskim można być? Mimo zmian w stylistyce i składzie, album był sukcesem, który dało się zmierzyć miejscem na krótkiej liście Mercury Prize, nagrodami magazynu Q i Brit Awards.

Kolejny album nagrany z producentem Danem The Automatorem, „Velociraptor”, z 2011 roku sygnalizował przejście zespołu do kolejnego etapu. Odpowiednim dla nich miejscem stały się areny czy najbardziej prominentne miejsca w line-upach wielkich angielskich festiwali. Nie tracąc na popularności, w 2014 roku Kasabian pozwolili sobie na ekscentryczne wydawnictwo, na którego różowej okładce widać było jedynie napisane czasy trwania piosenek. Zespół sam malował je na ścianie swojego studia projektowego w Londynie. Album (czwarty z rzędu!) znalazł się na pierwszym miejscu brytyjskiej listy, a magazyn NME obwołał niedawno Kasabian grupą roku. „Brzmią jak zespół w zgodzie ze sobą i adresatami swojej muzyki, który odrzuca wszelkie pretensje, skupiając się na sobie” – napisał recenzent portalu Drowned in Sound, i trudno o lepsze podsumowanie albumu i statusu zespołu.

Kaytranada - 04.07

Kaytranada PhotoKaytranada to wyrastający na czołową postać gatunku młody producent z Montrealu, którego bezbłędne produkcje, remixy i reworki w ciągu kilku lat znalazły setki tysięcy fanów, a ta grupa wciąż rośnie. Kaytranada potrafi jednego dnia podpisać kontrakt z wytwórnią XL, a kolejnego wypuścić całkowicie darmowego .zipa z kilkunastoma produkcjami. Taki styl działania określa jego obecność na scenie od samego początku. Self-release’y przeplatane są wydawnictwami w małych wytwórniach, a remixy utworów takich gwiazd jak Beyoncé, Janet Jackson czy Pharrell pojawiają się w jego katalogu obok remixów dla JMSN czy BadBadNotGood. Jego styl porównuje się do nieodżałowanego J Dilli i rzeczywiście, funkowy bas, huśtawki bębnów oraz wyczucie melodii budują perfekcyjną mieszankę elektroniki, hip hopu i r’n’b. Umówmy się, ogarnięcie całej twórczości Kaytranady jest niezwykle trudne, ale możecie być pewni, że czegokolwiek nie posłuchacie, będzie to pozycja najwyższej jakości. Dlatego ze spokojem czekamy na pierwszy oficjalny album Kaytranady, który może ukazać się jeszcze przed Open’erem!

Kodaline - 01.07

Kodaline PhotoIrlandzki Dublin zapisał się wielkimi literami w historii muzyki. Choć właściwie była to tylko jedna litera i towarzysząca jej cyfra. 35 lat po debiucie U2, w stolicy Irlandii powstała formacja Kodaline (przez kilka lat funkcjonująca pod nazwą 21 Demands), która pierwszy raz pojawi się w Polsce w ramach Open’er Festival. Kodadline swój repertuar opierają na fuzji indie-rocka i folku w stylu Mumford & Sons czy Bombay Bicycle Club. Ich debiutancki album „In a Perfect World” ukazał się w czerwcu 2013 roku. Płyta pojawiła się na szczycie irlandzkiej listy najchętniej kupowanych płyt, oraz na trzecim miejscu UK Top 40. Zespół zbudował również silną pozycję w USA. Nowa płyta Kodaline, „Coming Up for Air”, została wyprodukowana przez Jacknife Lee, studyjnego współpracownika wspomnianych U2, R.E.M. czy Bloc Party.

Lao Che - 04.07

Lao Che PhotoChoć tytuł najnowszego wydawnictwa nawiązuje do Brzechwy i jego „Brzechwa dzieciom”, nie jest to wcale płyta dla dzieci. To płyta dla dorosłych dzieci, dla tych, którzy mają dzieci i dla wszystkich, którzy byli kiedyś dziećmi. Spięty prezentuje głęboką problematykę codzienności w tonie zatroskanym, z pewną dozą dydaktyzmu - co pozostaje w kontraście do warstwy muzycznej. Jest to najbardziej spontanicznie i żywiołowo stworzona płyta w dotychczasowym dorobku Lao Che, a do tego bardzo melodyjna i śpiewna. Produkcją płyty „Dzieciom” zajął się Piotr „Emade” Waglewski.

Major Lazer - 02.07

Major Lazer PhotoDiplo, siła sprawcza Major Lazer przez ostatnie trzy lata nie próżnował. W tym czasie Major Lazer wydał doskonale przyjęty album „Free The Universe” z przepięknym singlem „Get Free”, wyprodukował reggae'owy debiut Snoop Liona, przypomniał o sobie EPką „Apocalypse Soon” z udziałem Pharrella i Seana Paula i wreszcie zakończył rok 2014 przebojem „All My Love” ze ścieżki dźwiękowej filmu „Igrzyska Śmierci”. Z kolei na niedawnej gali wręczenia nagród Grammy, Diplo potwierdził premierę trzeciej płyty Major Lazer, na której gośćmi mają być: Gwen Stefani, Ariana Grande, Ellie Goulding, Travis Scott, Pusha-T. Premiera podobno w kwietniu. Z nowymi utworami czy bez, koncert Major Lazer na Open'erze, będzie jedynym w swoim rodzaju połączeniem niskich basów, jamajskich dancehallowych rytmów, baile funku, trapowych wycieczek i EDM'owych podbić, które gwarantują imprezę roku.

Małe Miasta

Małe Miasta PhotoMałe Miasta to udana próba przeniesienia na polski grunt modnych brzmień r’n’b, połączonych z hip hopem i elektroniką. Ich debiut rozszedł się w ilości 500 egzemplarzy nim oficjalnie pojawił się na rynku. Płytę wydała Alkopoligamia, jedna z najważniejszych polskich niezależnych wytwórni muzycznych, której założyciel – Ten Typ Mes pojawił się gościnnie na płycie, obok W.E.N.Y. i Klaudii Szafrańskiej. Teraz Mateusz i Mateusz sprawdzają, jak na żywo wypada ich premierowy materiał.

Marmozets - 02.07

Marmozets PhotoMarmozets cieszą się opinią jednego z najlepszych młodych koncertowych zespołów w Wielkiej Brytanii, są wschodzącą gwiazdą wytwórni Roadrunner i ulubieńcami opiniotwórczego Kerrang! Magazine. Właśnie kończą trasę koncertową u boku Muse.

Marmozets zadebiutowali w 2011 EPką „Passive Aggressive”. Ich wczesne nagrania były bliższe dokonaniom Dillinger Escape Plan, ale na przestrzeni kilku lat ewoluowały w stronę alternatywnego rocka i sceny post-hardcore’owej. Pierwsza płyta, „The Weird and Wonderful Marmozets” ukazała się w wrześniu ubiegłego roku i znalazła się na drugiej pozycji podsumowania najlepszych płyt 2014 wg. magazynu Kerrang!. Pozytywne recenzje wystawił też Metal Hammer i Rock Sound. Jednak Marmozets to przede wszystkim doskonałe koncerty i nie będziemy zdzwieni, jeśli ich koncert podczas Open’era będzie przypominał energią ubiegłoroczne przeżycia zapewnione przez Royal Blood.

Milky Wishlake

Milky Wishlake PhotoMilky Wishlake to młody producent, wokalista, kompozytor i pianista. Zadebiutował pod koniec 2014 roku samodzielnie wyprodukowaną, 20-minutową EP – ką pt. „Five Contemporary Songs”, która pozwoliła mu podpisać kontrakt z wytwórnią NEXTPOP, odpowiedzialną za sukcesy BOKKI, Fismolla i Kari. Sam artysta wśród inspiracji wymienia przede wszystkim Queen, Jamiroquai, Talk Talk i Bjork, z kolei dziennikarze stawiają go obok Sohna, Burial czy How To Dress Well.

Modest Mouse - 01.07

Modest Mouse PhotoModest Mouse to jedna z tych grup, które mają status kultowej i całkowicie na niego zasługują. W Polsce jeszcze nigdy nie koncertowali. Najbliżej byliśmy dwa lata temu, ale zespół ostatecznie odwołał całą europejską trasę w tym koncert na Open’erze. Dotrzymali słowa o powrocie, dlatego zobaczymy ich w lipcu na dużej scenie Open'era. I to z zupełnie nowym materiałem!

Modest Mouse został założony w 1993 roku przez gitarzystę i wokalistę Isaaca Brocka, basistę Erica Judy’ego i perkusistę Jeremiaha Greena. Pierwszym długogrającym albumem zespołu był „This Is a Long Drive for Someone with Nothing to Think About”, wydany w 1996. Płyta zebrała doskonałe recenzje w niezależnej prasie muzycznej i obecnie należy do kanonu niezależnego rocka dzięki takim utworom jak otwierający ją „Dramamine”. Po wydaniu w 1997 „The Lonesome Crowded West” zespół zdobywał coraz większy rozgłos, co przypieczętował kontraktem z dużą wytwórnią, Epic Records. Pierwszym wydawnictwem w nowym miejscu zostało „The Moon & Antarctica” (2000). Album zrywał z hałaśliwym, pustynnym rockiem pierwszych albumów i przynosił bardziej wypolerowaną produkcję. Z drugiej strony, teksty i brzmienie na tej płycie są szczególnie mroczne i chłodne, pełne tłumionej złości.

Po kilku zmianach w składzie, zespół powrócił w 2004 z „Good News for People Who Love Bad News” i sięgnął po światową sławę. Album przyniósł hity „Float On” i „Ocean Breathes Salty”. Znalazł się na czołowych miejscach list przebojów i sprzedał w ponad milionie egzemplarzy. Naturalnym stał się fakt, że od tego momentu Modest Mouse można było częściej spotkać w wielkich salach, a nie klubach na 500 osób. Dwa lata później, wspólnie z Johnny’m Marrem, gitarzystą legendarnych The Smiths, Modest Mouse nagrali album „We Were Dead Before the Ship Even Sank” (2007), który zadebiutował na pierwszym miejscu listy Billboardu. Do dziś to jeden z największych sukcesów w historii amerykańskiej alternatywy. Na nowy album Modest Mouse czekaliśmy osiem lat. 15 marca ukaże się „Strangers To Ourselves”, szóste studyjne wydawnictwo amerykańskiego zespołu. Poznaliśmy trzy single, wiemy, że będzie to znakomity album!

Mumford & Sons - 03.07

Mumford and Sons PhotoMumford and Sons to brytyjski zespół rockowy cieszący się ogromną popularnością po obu stronach Atlantyku. Ich ostatni album „Babel&rduo; (2012) zadebiutował na pierwszym miejscu list przebojów m.in. w Wielkiej Brytanii i USA. Zespół otrzymał za tę płytę także nagrodę Grammy w kategorii Album Roku, a w rodzimej Wielkiej Brytanii nagrodę BRIT dla Najlepszego Zespołu. W ciągu zaledwie kilku lat stali się jednym z najważniejszych i największych rockowych zespołów na świecie, a oba albumy – „Sigh No More” i „Babel” - wielokrotnie pokryły się platyną. Ogłoszona w 2013 roku przerwa w działalności zespołu na szczęście okazała się wyjątkowo krótka. Mumford and Sons pracują obecnie nad nową płytą, a w lipcu będą jednym z headlinerów Open'er Festival 2015!

Natalia Przybysz - 01.07

Natalia Przybysz PhotoNatalia Przybysz, niegdyś ważna część zespołu Sistars, przez ostatnie lata pokazywała, jak bardzo oddala się od swojego macierzystego projektu. Ostatecznym dowodem okazał się wydany jesienią ubiegłego roku album „Prąd”, na którym Natalia nie tylko pokazuje spectrum swoich wokalnych możliwości, ale przede wszystkim buduje doskonały, dojrzały repertuar. Autorskie kompozycje i teksty, przeplata z utworami Niemena i Nalepy, które idealnie współgrają z jej aktualnymi, bluesowo-soulowymi fascynacjami. O popularności Natalii świadczą nie tylko doskonałe recenzje „Prądu”, ale także wyprzedane koncerty!

Nervy - ALTER STAGE

Nervy PhotoNervy to projekt, za którym stoją Agim Dzeljilji, Igor Pudło i Jan Młynarski. Agim i Igor komponowali już kilka lat temu, łącząc swoje muzyczne fascynacje. Kiedy do składu dołączył czołowy polski perkusista, Jan Młynarski, Nervy nabrały aktualnego kształtu. Ich imienny album, wydany pod koniec 2014 roku, jest połączeniem oryginalnych sampli, elektronicznych syntezatorów, żywych instrumentów dętych i oczywiście bębnów. Dokładnie takie brzmienie Nervy powtórzą na Alter Stage, występując z towarzyszeniem orkiestry dętej.

Of Monsters and Men - 03.07

Of Monsters and Men PhotoKolejny z serii muzycznych islandzkich fenomenów, które swoją naturalnością zadziwiają świat i osiągają sukces liczony w setkach tysięcy fanów na koncertach. Wszystko zaczęło się od lokalnego, dorocznego konkursu muzycznego, który w 2010 roku wygrał nikomu nieznany czteroosobowy folkowy zespół Of Monsters and Men. Po wygranej, do grupy dołączyły dwie osoby i w takim składzie rozpoczęli trasę po rodzimej wyspie oraz pracę nad nowymi utworami. Jeden z nich, „Little Talks”, zaprezentowali jesienią 2010 roku międzynarodowej publiczności festiwalu Icelandic Airwaves oraz słuchaczom legendarnej rozgłośni KEXP. Światowa kariera tego nagrania to rajd po listach przebojów, kampaniach reklamowych, programach telewizyjnych i serialach. Dziś, na najpopularniejszym serwisie wideo „Little Talks” ma ponad 130 milionów wyświetleń. Wydany na przełomie 2011 i 2012 roku debiutancki album „My Head Is an Animal” to jednak nie tylko popularny singiel otoczony 10 innymi piosenkami, ale świetny, przebojowy zestaw utworów zaaranżowanych na różne instrumenty – od dęciaków przez akordeon po dzwonki. Folk w wykonaniu Of Monsters and Man ma tę samą energię, którą publiczność pokochała np. u Mumford & Sons oraz nieco magiczny klimat, dzięki bajkowym tekstom wykonywanym w języku angielskim. Od listopada ubiegłego roku Of Monsters and Men pracują nad nowym albumem. W Gdyni możemy się więc spodziewać wielu nowych piosenek.

Of Montreal- 02.07

Of Montreal PhotoWbrew pierwszemu skojarzeniu, nie mamy styczności z zespołem z Kanady, ale z USA. I to z miasta historycznie zasłużonego dla amerykańskiej sceny muzycznej. Studenckie Athens w stanie Georgia dało światu przecież R.E.M. i The B 52’s a w połowie lat 90-tych właśnie of Montreal. A właściwie Kevina Barnesa, który niepodzielnie rządzi kolektywem od prawie dwóch dekad, wymieniając członków składu równie często, jak muzyczne inspiracje. Dlatego nie ma dziś chyba gatunku, którego of Montreal by nie przećwiczyli – może z wyjątkiem ciężkich odmian rocka i metalu. Są i ballady w stylu The Beatles, jest disco lat 70-tych, jest glam-rock a ostatnio nawet nowoczesne R&B. Wspólnym mianownikiem dla całości dokonań jest jednak psychodelia, która na każdym z 13 (!!!) studyjnych albumów of Montreal jest w jakiś sposób obecna. Najbardziej na zahaczającym o wybitność „Hissing Fauna, Are You The Destroyer?” z 2007 roku, który zrobił z zespołu prawdziwą gwiazdę alternatywy. Echa tego albumu odbijają się we współczesnej muzyce do dziś, ale Barnes ze swoim projektem jest już dalej. W marcu wydał nowy album, „Aureate Gloom”, na którym słychać sporo odwrót w stronę punk rocka. Jakie oblicze of Montreal usłyszymy na Open’erze? Przekonamy się 2 lipca.

Ratking - 04.07

Ratking PhotoNowojorski hip hop ma swoje wielkie gwiazdy oraz ceniony underground. Ratking zaliczają się do tej drugiej kategorii. Raperzy Wiki i Hak oraz producent Sporting Life rozpoczęli współpracę w 2011. Pierwsze wydawnictwo wypuścili już rok później. Początkowo ze składem był związany jeszcze jeden producent, Ramon, ale debiutancki album Ratking, „So It Goes” był stworzony już bez jego udziału. Wydaniem płyty zajęła się ceniona wytwórnia XL Recordings, dla której podpisanie kontraktu z Ratking było nie jako powrotem do czasów, kiedy z labelem związany był Dizzee Rascal. Bo Ratking to hiphop potraktowany ze spora rezerwą, mniej klasyczny, bardziej alternatywny. Trochę w stylu Death Grips czy Danny’ego Browna. „So It Goes”, wydany dokładnie rok temu, zebrał bardzo pozytywne recenzje. The Guardian napisał w recenzji: „Nowojorski kolektyw stworzył brudną, agresywną, ale płodną postać hip-hopu, która jest przesiąknięta muzyczną spuścizną ich miasta, ale jednocześnie zmierza w nowym kierunku.” Do Gdyni Ratking przywiozą swój nowy album–mixtape, „700 Fill”.

Refused - 02.07

Refused PhotoKolejnym headlinerem sceny Alter Stage jest szwedzka formacja Refused. I choć ich nazwa nie pojawia się w mediach szczególnie często, warto podkreślić, że jest to jeden z najbardziej wpływowych zespołów w historii hardcore punku, a koncert Refused w Polsce będzie dla wielu osób wielkim wydarzeniem. Trudno nam wręcz wyobrazić sobie zespół grający mocne odmiany rocka, nieodnoszący się do dokonań Refused. A jeśli tego nie robi, to znaczy, że nie rozumie fenomenu grupy ze szwedzkiej Umei i całej tamtejszej sceny hardcore’owej, która od połowy lat 90-tych wyznaczała trendy, nie tylko muzyczne, ale także społeczne. Zaryzykujemy stwierdzenie, że Refused mają podobną siłę rażenia, co legendarni Black Flag w latach 80-tych.

Refused powstało w 1991 roku w największym mieście północnej Szwecji, Umei. W ciągu siedmiu lat działalności wydali trzy albumy i zagrali ponad 400 koncertów w Europie i Stanach Zjednoczonych. Debiutancki album „This Just Might Be… the Truth” ukazał się w 1994 i w sposób wręcz podręcznikowy przeniósł na płytę niesamowitą energię, jaką Refused dysponowali na żywo. Znani ze swoich radyklanych lewicowych poglądów, Refused wbili się (to chyba jedyne dobre słowo) w dyskurs społeczny tekstami o anarchistycznym zabarwieniu, obroną praw zwierząt i filozofią Straight Edge. Nawet w socjalistycznej Szwecji było to szokiem.

W 1998 roku ukazał się trzeci studyjny album Refused – jedna z najważniejszych płyt końca XX wieku – i to nie tylko w swoim gatunku, z czego zapewne nie wszyscy zdają sobie sprawę. „The Shape of Punk To Come” zgodnie z proroczym tytułem album wynosi hardcore punk na nowy poziom. Awangardowy jazz, elektronika, matematyczny rock, techno. To prawdopodobnie jedna z najlepszych płyt jakich nigdy nie słyszeliście. Niestety, jej tworzenie okazało się dla zespołu dewastującym doświadczeniem. Album nie doczekał się trasy promocyjnej, a pod koniec 1998 roku zespół się rozpadł. Refused powrócili w 2012 roku. Zagrali kilkadziesiąt koncertów, w tym festiwale Coachella i Primavera oraz zostali headlinerami wszystkich najważniejszych skandynawskich festiwali. Pod koniec roku znowu zawiesili działalność. Teraz wracają, podobno nie tylko z koncertami, ale także nowym albumem!

Rysy

Rysy PhotoRysy łączą hipnotyczne rytmy z elementami inteligentnej muzyki tanecznej, przełamują brzmieniowy eksperyment chwytliwą melodią. To projekt „narracyjny i konceptualny”, do którego można tańczyć. Tworzą go Wojtek Urbański i Łukasz Stachurko (Sonar Soul), a gościnnie śpiewa w nim inna artystka Open’era - Justyna Święs (The Dumplings).

Skubas - 04.07

Skubas PhotoBrzask” i „Wilczełyko”, dwa solowe albumy Skubasa to niezwykłe pozycje na polskim rynku. To płyty intymne, szczere, bardzo emocjonalne. Skubas w całości odpowiada za kompozycje i teksty oraz produkcję płyt, które częściowo powstają w domowych warunkach. Ta atmosfera przenosi się także na scenę w czasie jego koncertów.

St. Vincent - 04.07

St. Vincent PhotoPierwsza artystka Open'era 2015 współpracowała z tak różnymi artystami jak David Byrne, Bon Iver czy grupa Swans. Jeździła we wspólne trasy z Arcade Fire, The National i The Black Keys. Nagrała cztery znakomite płyty, z których ta najnowsza - „St. Vincent” - znalazła się na pierwszym miejscu albumów roku 2014 wg tygodnika NME. Poznajcie St. Vincent - przyszłość muzyki alternatywnej i jedną z najważniejszych współczesnych artystek na światowej scenie! Karierę zaczynała w zespole The Polyphonic Spree, który na początku ubiegłej dekady wyróżniał się na tle młodych gwiazd muzyki niezależnej kilkunastoosobowym składem ubranym w białe szaty. W tej chóralno-rockowej komitywie Annie była gitarzystką. Na krótko trafiła także do równie obszernego składu koncertowego Sufjana Stevensa i z bagażem doświadczeń scenicznych oraz niezłymi pomysłami, w 2006 roku nagrała debiutancki album. Staż u gwiazd amerykańskiej alternatywy w dość oczywisty sposób wpłynął na brzmienie „Marry Me”. Barokowe rozpasanie instrumentarium użytego do nagrania debiutu (na większości grała sama Clark!) portal Pitchfork skomentował słowami: „Pokora nie jest pierwszym słowem, które przychodzi na myśl podczas słuchania tego albumu”. Płyta dobrze wpisywała się w kontekst aktualnych nagrań Arcade Fire czy The Decemberists.

Swój drugi album „ActorSt. Vincent wydała już w prestiżowym 4AD, dzieląc się obowiązkami z innymi muzykami. Płyta trafiła do wielu zestawień podsumowujących rok 2009 i sprawiła, że o projekcie Annie Clark stało się głośno. Jeszcze lepiej poradziła sobie intymna i bardziej ascetyczna „Strange Mercy” wydana w 2011. Nie sposób wymienić wszystkich wyróżnień, jakie St. Vincent otrzymała za te płytę. Jednym z nich była propozycja współpracy złożona przez legendarnego Davida Byrne'a. Ich wspólny album „Love This Giant” był szeroko komentowanym wydarzeniem muzycznym 2012 roku i paradoksalnie najbardziej nierówną pozycją w dyskografii artystki. Do solowego nagrywania Clark wróciła w 2013 roku. Efektem stał się imienny album, który aktualnie zamyka prawie każde muzyczne podsumowanie 2014 roku. W rankingu krytyków również zajmuje pierwsze miejsce, wyprzedzając „To Be KindSwans - płytę, na której zresztą Clark pojawia się gościnnie. Kilka dni temu odebrała pierwszą nominację do Grammy. Czy w lipcu na Open'erze będziemy gościć autorkę „Najlepszej płyty z muzyką alternatywną”? Dla nas nawet bez charakterystycznego pozłacanego gramofonu St. Vincent jest zwyciężczynią.

Swans - 03.07

Swans PhotoKtóra muzyczna reaktywacja XXI wieku była tą najważniejszą? Jeśli brać pod uwagę jakość wydanych albumów, a nie medialność czy stawkę za pojedynczy festiwalowy występ odpowiedź jest oczywista – Swans. Zespół przywrócony do życia przez Michaela Girę w 2010 roku to jedna z najbardziej wpływowych grup w historii muzyki alternatywnej. Powstała w 1982, działała nieprzerwanie przez piętnaście lat, mając w składzie tylko dwóch stałych członków, wspomnianego Girę oraz wokalistkę i pianistkę Jarobe. Wśród licznej grupy muzyków współpracujących z projektem byli m.in. Ted Parsons czy Thurston Moore. Po wydaniu 10 studyjnych płyt, zespół rozwiązał działalność w 1997 roku. Zaskakujący powrót po ponad dekadzie milczenia przyniósł trzy rewelacyjne albumy, które nie mają sobie równych w precyzji zagrania (jak i zgrania muzyków), energii jaką ze sobą niosą oraz poziomu hałasu, który zwłaszcza na koncertach podniesiony jest do kwadratu. Zresztą występy Swans już teraz przechodzą do historii jako nie tylko najgłośniejsze, ale także najdłuższe – na open’erowej Alter Stage zagrają co najmniej 2,5 godzinny set. Swobodne traktowanie czasu trwania kompozycji, to także domena pracy studyjnej Swans. Na „The Seer” i „To Be Kind” – dwóch najnowszych i prawdopodobnie najwybitniejszych albumów tego zespołu – utwory mają niekiedy po 34 minuty. Swans w 2015 roku to zespół, którego siła nie wynika wyłącznie z jakości albumów (czołowe miejsca w rankingach podsumowujących 2012 i 2014 roku) czy transowych koncertów, ale przede wszystkim z odnalezienia się na współczesnej scenie muzycznej bez chodzenia na jakiekolwiek kompromisy. Recenzując najnowszy, „To Be Kind” z 2014 roku, Bartek Chaciński z „Polityki” napisał „Na tym etapie ten zespół wydaje się alfą i omegą świata alternatywnej muzyki gitarowej do tego stopnia, że aż wydaje się to niebezpieczne.”

The Dumplings - 03.07

The Dumplings PhotoPierwszy polski zespół w rozpisce tegorocznego Open’era to The Dumplings. Autorzy jednego z najgłośniejszych debiutów 2014 roku mieli pojawić się w Gdyni już w ubiegłym roku. Niestety, na przeszkodzie stanęły problemy zdrowotne Justyny Święs, wokalistki duetu. Dzięki temu rocznemu przestojowi, open’erowa publiczność jako pierwsza będzie miała okazję posłuchać aż 6 nowych kompozycji The Dumplings z przygotowywanej płyty. „Muzyka na naszej nowej płycie będzie dojrzalsza” – zapowiadają. „Interesują nas coraz bardziej introwertyczne brzmienia, co nie oznacza, że nie będzie na tym albumie tanecznych rytmów. Nasza druga płyta będzie takim świadectwem tego co się z nami stało jak zetknęliśmy się z naszymi marzeniami, ale także z tą ciemną stroną mocy rynku muzycznego…”. Występ w Gdyni będzie jedynym festiwalowym koncertem The Dumplings tego lata.

The Libertines - 02.07

The Libertines PhotoPete Doherty i Carl Barât. W relacji tych dwóch muzyków zawiera się cała skomplikowana historia The Libertines, jednego z najważniejszych brytyjskich zespołów XXI wieku. Dokładnie rok po reaktywacji londyński kwartet jest główną gwiazdą czołowych festiwali na Wyspach, a ich powstający album to prawdopodobnie najbardziej oczekiwana płyta tego roku. Kiedy zaczął się ten fenomen? W 1997 roku doszło do przypadkowego spotkania Pete’a i Carla. Pete przyszedł odwiedzić swoją siostrę, która dzieliła mieszkanie ze studentem dramatopisarstwa. Tym studentem był Barât. Tak narodziła się „przyjaźń od pierwszego wejrzenia”, którą przypieczętowało założenie zespołu The Libertines. Na swój oficjalny singlowy debiut musieli czekać do 2002 roku, ale było warto. „What A Wester” wyprodukowany przez Bernarda Butlera ze Suede ukazał się w Rough Trade, wytwórni pamiętającej najlepsze lata postpunka i będącej kolebką indie-rocka na Wyspach. Pomogła lokalna londyńska sława zdobywana chaotycznymi koncertami w mieszkaniach oraz ogromny sukces The Strokes i The Vines, odpowiednio amerykańskich i australijskich odnowicieli gitarowego grania, które zmieniło scenę muzyczną wraz z nadejściem nowego milenium.

Miesiąc po premierze pierwszego singla The Libertines zamknęli się w studiu i pod okiem Micka Jonesa, gitarzysty The Clash, zarejestrowali materiał na „Up The Bracket”. Ten przełomowy (nie tylko dla grupy, ale także całej brytyjskiej sceny) debiut ukazał się w październiku 2002 roku i z miejsca stał się przebojem, obiektem kultu fanów i zachwytu muzycznej prasy. 39 minut witalnego, garażowego rocka, naturalnie zadziornego, nieprzestylizowanego i po prostu świetnie zagranego. Niestety, wraz z sukcesem „Up The Bracket” i tempem koncertowego życia (w 2002 roku zagrali ponad sto koncertów) zaczęły się problemy. Doherty, uzależniony od ciężkich narkotyków, popadł w konflikt z resztą zespołu, zwłaszcza z Barâtem. Kumulacją fatalnych wydarzeń 2003 roku było włamanie Doherty’ego do mieszkania Barâta i 2-miesięczne więzienie. Doherty nie uczestniczył też w największych festiwalowych koncertach The Libertines i praktycznie był nieobecny w czasie nagrywania singla „Don’t Look Back Into The Sun”. Ponowne spotkanie muzyków nastąpiło w dniu wyjścia Doherty’ego z zakładu karnego. Przez kilka miesięcy wydawało się, że sytuacja w zespole jest ustabilizowana, ale konflikty w studiu i narkotyki spowodowały ponowne odejście Doherty’ego ze składu. Ostatni, krótki koncert zagrali w czerwcu 2004 roku. Dwa miesiące później ukazała się druga płyta The Libertines, zatytułowana po prostu „The Libertines”. Album znalazł się na szczycie najchętniej kupowanych płyt w Wielkiej Brytanii, ale Pete nie wziął udziału w jego promocji. W tym czasie zajmował się już swoim nowym zespołem, Babyshambles. Znamienne, że najważniejszym utworem na drugim albumie „The Libertines”, a także ich największym przebojem stało się nagranie „Can’t Stand Me Now”, będące wiwisekcją relacji love & hate.

Ostatni koncert The Libertines zagrali w Paryżu, w grudniu 2004 roku. Na ponad pięć lat zniknęli ze sceny. Powrót nastąpił latem 2010, zagrali dwa festiwalowe koncerty oraz dwa małe klubowe występy i zniknęli na kolejne 4 lata. Dziś ich powrót wydaje się trwalszy niż kiedykolwiek wcześniej. Atmosfera w zespole jest bardzo dobra, muzycy pracowali w Tajlandii nad nowym albumem i ogłosili kilka festiwalowych koncertów. Dawne problemy prawdopodobnie zawsze będą budowały historię The Libertines, zespołu o wiele dojrzalszego niż dekadę temu.

Całą twórczość The Libertines można zamknąć w niewielu ponad 30 utworach, ale jest to materiał tak bogaty kompozytorsko, tak świetnie napisany i wzbogacony tekstami, które z racji wykształcenia ich autorów (ale i doświadczenia) są nie tylko bardzo współczesne, ale także wyjątkowo poetyckie. Jedyna składanka w dyskografii The LibertinesTime For Heroes” wypełniona jest w całości przebojami, a przecież złożyły się na nią utwory tylko z dwóch płyt i kilka singli! I taki też będzie ich pierwszy polski koncert – jak swoiste the best of zagrane polskiej publiczności po raz pierwszy, w oryginalnym składzie.

The Prodigy - 03.07

The Prodigy PhotoSą zespoły ponadczasowe. Te, na których płyty czeka się niezależnie od aktualnych mód. Te, którym wybacza się chwile słabości lub gorsze momenty. Te, które wymienia się jednym tchem, kiedy ktoś pyta o zespoły kształtujące nasz gust w latach młodości. Bez wątpienia do tej wąskiej grupy należy The Prodigy! Obecni na scenie od 25 lat, autorzy tak przełomowych płyt jak „Fat Of The Land” czy „Music For The Jilted Generation”. Ojcowie chrzestni sceny rave, wzór dla wielu elektronicznych i rockowych zespołów ostatnich dwóch dekad. Sześć lat po ostatnim koncercie na Open’erze muzycy wracają do Gdyni, by pełni energii zaprezentować materiał z nadchodzącego albumu „The Day Is My Enemy”. Szóste studyjne wydawnictwo Liama Howletta, Keitha Flinta i Maxima ukaże się 30 marca. Poznaliśmy już trzy single promujące płytę: nagranie tytułowe, „Nasty” oraz „Wild Frontier”, a 3 lipca, w samym środku nocy, usłyszymy je na żywo w towarzystwie najbardziej klasycznych utworów The Prodigy.

The Vaccines - 03.07

The Vaccines PhotoZa dwa tygodnie The Vaccines zaczynają całkowicie wyprzedaną trasę po Wielkiej Brytanii, pierwszy duży tour od 1,5 roku, kiedy zakończyli promocję pokrytego złotem „Come of Age”. Sukces nadchodzących koncertów pokazuje ogromną popularność tego gitarowego kwartetu i wielkie oczekiwania względem ich planowanego albumu „English Graffiti”. Data premiery nowej płyty nie została jeszcze potwierdzona, ale muzycy zapewniają, że czeka nas spora zmiana brzmienia, w kontekście poprzednich płyt. The Vaccines zadebiutowali 4 lata temu albumem „What Did You Expect from The Vaccines?”. Nim na rynek trafił ich debiut płytowy, grupa zdążyła zebrać pochlebne recenzje za swoje single, zbudować potężną grupę fanów i w kilku plebiscytach zwyciężyć jako nadzieja roku lub najlepszy debiutant. Wraz z premierą płyty, także dzięki przychylności mediów, The Vaccines stali się czołowym zespołem drugiej fali rockowej rewolucji, która kilka lat wcześniej wyniosła na szczyt takie zespoły jak The Strokes czy Franz Ferdinand. Drugi album zespołu, „Come Of Age” zadebiutował na szczycie brytyjskiej listy przebojów. Zespół słynie także z doskonałych koncertów, które mieli okazję grać u boku Muse, The Rolling Stones czy Mumford & Sons, będąc częścią ich „obwoźnego” festiwalu „Gentlemen of the Road”.

Thurston Moore - 03.07

Thurston Moore PhotoThurston Moore to artysta, bez którego amerykańska scena alternatywna byłaby nie tyle uboższa, co przede wszystkim brzmiała by zupełnie inaczej. Trudno ocenić jego wpływ na brzmienie dziesiątek zespołów i setek płyt, które ukazały się w ciągu ostatnich czterech dekad. W 1976 roku, osiemnastoletni wówczas Moore przeniósł się do Nowego Jorku, żeby zacząć grać punk. W 1981 razem z Kim Gordon powołał do życia jeden z najważniejszych rockowych zespołów w historii rocka – Sonic Youth. Warto przypomnieć, że ich jedyny polski koncert miał miejsce na Open’erze latem 2007 roku. Sonic Youth wydali 17 albumów studyjnych, a to jedynie część dyskografii samego Moore’a, który przez lata współpracował z R.E.M., Yoko Ono, Johnem Zornem, Glennem Brancą, black-metalową formacją Twilight i wieloma innymi. Wybrany przez Rolling Stone’a 34 najlepszym gitarzystą świata komponował muzykę do filmu, nagrywał albumy z muzyką eksperymentalną i improwizowaną. Po zawieszeniu działalności Sonic Youth powołał do życia zespół Chelsea Light Moving oraz wrócił do solowego projektu, muzycznie najbardziej zbliżonego do dokonań macierzystej formacji. Pierwszy solowy album wydał jeszcze w 1995 roku. Kolejne, w 2007, 2011 i wreszcie najnowszy, „The Best Day” pod koniec ubiegłego roku. To w ramach promocji tej płyty Moore wraz z zespołem pojawi się na Open’erze.

Tom Odell - 02.07

Tom Odell PhotoJeszcze kilka lat temu podróżował samochodem babci między Brighton - gdzie studiował - a Londynem - gdzie starał sie zagrać w każdym małym klubie. Dziś jest gwiazdą, którego debiutancki album „Long Way Down” stał się przebojem 2013 roku, debiutując na pierwszym miejscu UK Top 40. Kariera Odella to przykład wielkiego uporu i odrobiny szczęścia. Bez tego pierwszego nie byłoby spotkania z Lilly Allen, która jako szefowa labelu In The Name Of zdecydowała się podpsiać kontrakt z dwudziestodwuletnim piosenkarzem. To drugie to właśnie spotkanie z Lily Allen, która zapewne nie każdego dnia trafia na koncerty młodych chłopaków z bujną blond grzywką.

Jeszcze przed wydaniem debiutu (który jeden z blogów określił połaczeniem Eltona Johna i Jamesa Blake'a), Odell znalzał się na finałowej liście BBC Sound of 2013, a głosami krytyków przyznających BRIT Awards, dostał nagrodę, która wcześniej trafiła do rąk Adele i Florence... To wiele mówi o tym, gdzie na starcie znalazł się Odell.

Dziś, po sukcesach „Long Way Down” i 53 milonach wyświetleń „Another Love” na portalu You Tube, Tom Odell ma dwa cele. Nagrać nowy album i odnaleźć zielonego Mini Coopera, który został skradziony chwilę po tym, kiedy muzyk kupił go za zaliczkę na poczet wydania debiutu.

Two Gallants - 01.07

Two Gallants Photo1 lipca na Alter Stage będzie królował folk w amerykańskim wydaniu. Do ogłoszonego już jakiś czas temu, ale coraz bardziej popularnego Father John Misty dołącza duet z San Francisco – Two Gallants. Ich muzyka, choć wychodzi z folku, skręca mocno w kierunku gitarowej alternatywy, nie bojąc się potężnie brzmiących gitar – wystarczy posłuchać „My Love Won’t Wait” z wydanego w 2012 albumu „The Bloom and The Blight” – by zrozumieć o jaki rodzaj brzmienia chodzi. Two Gallants odrobili lekcje z grunge’u, lo fi i amerykańskiej tradycji. Najnowsze wydawnictwo zespołu, „We Are Undone”, spodoba się wszystkim, którzy na Open’erze najlepiej bawili się na koncertach projektów Jacka White’a. Two Gallants nie leżą wcale daleko od solowych dokonań lidera The White Stripes, ani jego projektów pod szyldem The Dead Weather.

W.E.N.A x E.A.B.S.

W.E.N.A x E.A.B.S. PhotoWarszawski raper W.E.N.A. i Electro-Acoustic Beat Sessions spotkali się kilkanaście miesięcy temu podczas cotygodniowych sesji w nieistniejącym już wrocławskim klubie Puzzle. Jazzowy skład improwizujący z funkiem, elektroniką, soulem i hip hopem stale zapraszał na swoje występy gości, ale prawdziwa chemia zrodziła się podczas pierwszej sesji z W.E.N.Ą.. Raper określił się jako część większego organizmu idealnie wplatając swoje wersy między liczne improwizacje całego zespołu. Zebrani ludzie na tej sesji od razu poczuli, że mają do czynienia z czymś wyjątkowym na polskiej scenie. Teraz W.E.N.A. i Electro-Acoustic Beat Sessions pracują wspólnie nad długogrającym krążkiem, który ma ukazać się w 2015 roku.

Years & Years - 04.07

Years and Years PhotoYears & Years to Olly Alexander, Mikey Goldsworthy oraz Emre Turkmen, trzech londyńczyków, którzy w tym roku znaleźli się nas szczycie plebiscytu organizowanego przez BBC. „Sound of” co roku wskazuje wykonawców, którzy zdaniem dziennikarzy i krytyków mają największe szanse na sukces i w gronie dziesiątek debiutantów prezentują się najciekawiej. Jest także drugi czynnik, który już wcześniej kazał zwrócić uwagę na Y&Y – to związanie się z francuskim labelem Kitsune, który przez lata przyzwyczaił nas do odkrywania nowych artystów i wydawania im debiutanckich singli. Dzięki temu, Y&Y znaleźli się w gronie takich wykonawców jak La Roux czy Klaxons, którzy pierwsze kroki stawiali właśnie w Kitsune. Po singlach wydanych dla tej paryskiej oficyny, Y&Y podpisali kontrakt z dużą wytwórnią, która opublikował ich kolejne EPki. Najnowsze single tria – „Desire” i „King” cieszą się ogromną popularnością, przypominając nieco szaleństwo jakie opanowało internet przy okazji debiutu Disclosure. Ta nazwa nie pojawia się przypadkowo, bo Y&Y również pełnymi garściami czerpią z muzyki house lat 90-tych, sythpopowej elektroniki i wokali stylizowanych na gwiazdy R&B sprzed dwóch dekad.

Miejsce: Gdynia, Lotnisko Gdynia-Kosakowo
Organizator: Alter Art
Więcej informacji: www.opener.pl

Źródło: Materiały promocyjne organizatora.

Gdzie:

  • Lotnisko Gdynia-Kosakowo, , Gdynia

Facebook