Street Dogs

Historia Street Dogs jest nierozerwalnie związana z Bostonem. Mike McColgan, który założył zespół, wyrobił sobie markę grając w Dropkick Murphys. Razem z Dropkick Murphys zdobywał coraz większą popularność, aż w końcu wspólnie nagrali debiutancki krążek „Do Or Die”, który dla mnie jest ich najlepszym dziełem.
Ceny biletów:
-
- 35 zł - do 28 lutego,
- 45 zł - od 1 marca.
Szczegóły wydarzenia
Trzeba mieć naprawdę wielki jaja, żeby w momencie, kiedy kapela osiąga
swój pierwszy sukces powiedzieć, że odchodzisz, bo poczułeś powołanie i
idąc w ślady wuja, wstępujesz do straży pożarnej, aby ratować ludzkie
życie, a to właśnie zrobił Mike opuszczając Dropkick Murphys w 1998
roku. Wydawało się, że na tym muzyczna przygoda Mike'a się zakończy,
ale jak przystało na strażaka, ciągle tliła się w nim iskierka pasji i
nadal pisał kolejne piosenki, które początkowo lądowały w szufladzie. W
2002 roku Mike spotkał basistę - Johnny'ego Rioux, który pogrywał
wcześniej z Al'em Barr'em w The Bruisers i razem postanowili zrobić coś
z nagromadzonym materiałem. Na perkusji wspierał ich Jeff Emma, który
podobnie jak Mike odszedł wcześniej z Dropkick Murphys. Początkowo miał
to być tylko studyjny projekt i w 2003 roku panowie zarejestrowali
debiutancki album zatytułowany „Savin Hill”, którego nazwa odnosiła się
do dzielnicy Bostonu, w której muzycy się wychowali. Po jego wydaniu
Street Dogs zdecydowali się zagrać koncert w Axis, miał to być tylko
chrzest płyty, ale kiedy muzycy zobaczyli nabity do granic możliwości
klub i fanów, którzy śpiewali razem z nimi każdy wers, coś pękło i Mike
zdecydował się powrócić na scenę. Czas był ku temu najlepszy, bo
zapotrzebowanie na dobrą muzykę było ogromne. Świetne, socjologiczne i
często odwołujące się do etosu klasy robotniczej teksty, w warstwie
melodycznej, doprawione melodyjnym street punkiem, stały się wizytówką
grupy. Płyta została wydana przez Crosscheck Records i Street Dogs
zaczął regularnie występować u boku gigantów Celtyckiego punka -
Flogging Molly. Ciekawostką jest fakt, że w tym czasie Marcus Hollar -
młody gitarzysta z maleńkiego Pilot Point w Teksasie tak zakochał się w
„Savin Hill”, że postanowił zostać członkiem zespołu. Zaczął
bombardować Mike'a i kolegów e-mailami i płytami demo, aż Ci porażeni
jego determinacją, ulegli i wciągnęli go do swoich szeregów. W kilka
miesięcy Hollar z nikomu nieznanego dzieciaka z Teksasu, stał się
gitarzystą Street Dogs i wyruszył na trasę.
W 2005 roku ukazał się następca debiutu, album „Back To The World” tym razem wydany przez własną wytwórnię Brass Tacks. Kontynuuje on linię poprzednika i utwierdza pozycję bandu, który w lecie tegoż roku wyrusza na Vans Warped Tour, gdzie dzieli scenę z Bad Religion, Social Distortion, The Bouncing Souls, Pogues i Rancid. Do grupy dołącza młody gitarzysta - Tobe Bean III, a na perkusji gra, Joe Sirois, znany z wcześniejszej współpracy z Mighty Mighty Bosstones.
Maszyna o nazwie Street Dogs zaczyna poruszać się coraz szybciej i już w rok później Brass Tacks wypuszcza trzeci krążek o nazwie „Fading American Dream”. Ta płyta to miażdżąca krytyka administracji Busha i niesprawiedliwości na amerykańskim rynku pracy. Przejmujący „Final Transmission” traktuje o wojnie w Iraku, a „Not Without A Purpose” idealnie oddaje kredo życiowe grupy. Ten album toruje grupie drogę do pierwszej ligi, tras koncertowych na całym świecie i wysokich nakładów płyt. Johnny Rioux tak skwitował całą sprawę: „Ciężko pracowaliśmy na ten sukces i staraliśmy się zdobywać własnych fanów, zamiast bazować na rozpoznawalności Mike'a McColgana z Dropkick Murphys”.
W lutym 2008 roku Street Dogs podpisują kontrakt z Hellcat Records, a ich następny album wreszcie można bez problemu kupić na całym świecie. „State Of Grace” bo o nim mowa, zebrał kolejne pochwały, a „uliczne psy” wyruszyły na następne trasy po USA i Europie.
Obecnie Street Dogs po raz pierwszy zawitają do Polski i będzie to na pewno rewelacyjny koncert. Jeżeli chcecie zobaczyć charyzmatycznego leadera ze szczerym przesłaniem, niesamowicie sprawny technicznie band, usłyszeć ostry, aczkolwiek bardzo melodyjny gitarowy punk ze szczyptą folku i sporym bagażem zaangażowania, to Street Dogs z przyjemnością Wam to zapewnią. W dobie, gdy Dropkick Murphys wyglądają na zmęczonych, Pogues na zbyt pijanych, a Flogging Molly na zbyt folkowych, STREET DOGS jawią się jako najlepszy zespół koncertowy w tym gatunku!!!
W 2005 roku ukazał się następca debiutu, album „Back To The World” tym razem wydany przez własną wytwórnię Brass Tacks. Kontynuuje on linię poprzednika i utwierdza pozycję bandu, który w lecie tegoż roku wyrusza na Vans Warped Tour, gdzie dzieli scenę z Bad Religion, Social Distortion, The Bouncing Souls, Pogues i Rancid. Do grupy dołącza młody gitarzysta - Tobe Bean III, a na perkusji gra, Joe Sirois, znany z wcześniejszej współpracy z Mighty Mighty Bosstones.
Maszyna o nazwie Street Dogs zaczyna poruszać się coraz szybciej i już w rok później Brass Tacks wypuszcza trzeci krążek o nazwie „Fading American Dream”. Ta płyta to miażdżąca krytyka administracji Busha i niesprawiedliwości na amerykańskim rynku pracy. Przejmujący „Final Transmission” traktuje o wojnie w Iraku, a „Not Without A Purpose” idealnie oddaje kredo życiowe grupy. Ten album toruje grupie drogę do pierwszej ligi, tras koncertowych na całym świecie i wysokich nakładów płyt. Johnny Rioux tak skwitował całą sprawę: „Ciężko pracowaliśmy na ten sukces i staraliśmy się zdobywać własnych fanów, zamiast bazować na rozpoznawalności Mike'a McColgana z Dropkick Murphys”.
W lutym 2008 roku Street Dogs podpisują kontrakt z Hellcat Records, a ich następny album wreszcie można bez problemu kupić na całym świecie. „State Of Grace” bo o nim mowa, zebrał kolejne pochwały, a „uliczne psy” wyruszyły na następne trasy po USA i Europie.
Obecnie Street Dogs po raz pierwszy zawitają do Polski i będzie to na pewno rewelacyjny koncert. Jeżeli chcecie zobaczyć charyzmatycznego leadera ze szczerym przesłaniem, niesamowicie sprawny technicznie band, usłyszeć ostry, aczkolwiek bardzo melodyjny gitarowy punk ze szczyptą folku i sporym bagażem zaangażowania, to Street Dogs z przyjemnością Wam to zapewnią. W dobie, gdy Dropkick Murphys wyglądają na zmęczonych, Pogues na zbyt pijanych, a Flogging Molly na zbyt folkowych, STREET DOGS jawią się jako najlepszy zespół koncertowy w tym gatunku!!!
Źródło: Materiały promocyjne organizatora


Nowości, konkusy i rabaty