Green Day

Green Day

To wydarzenie już się odbyło. Może zainteresują cię nasze inne propozycje.

Podobne imprezy znajdziesz w kategorii Muzyka.

Obscure Sphinx

Klub Proxima, Warszawa

29.09.2016

To jeden z najważniejszych zespołów w historii współczesnego rocka. Energetyczny, ironiczny, nie stroniący od zabawy, ale próbujący powiedzieć coś istotnego o naszym świecie. Green Day zagrają w Polsce! Koncert odbędzie się 18 czerwca w łódzkiej Atlas Arenie.
Ceny biletów:
    - 157zł, 207zł, 197zł, 167zł

Komunikat organizatora:

 

W sprzedaży dostępne są bilety nienumerowane dla osób niepełnosprawnych w cenie 157 zł

Szczegóły wydarzenia

Podczas koncertu w Łodzi, grupie Green Day będzie towarzyszył zespół  All Time Low. To właśnie Green Day wymieniani są przez ATL wśród najważniejszych inspiracji. All Time Low, zespół łączący pop-punk, rocka i emo, pojawi się w naszym kraju po raz pierwszy.        
 
All Time Low powstali blisko dziesięć lat temu na przedmieściach Baltimore w stanie Maryland. W skład zespołu wchodzą wokalista i gitarzysta Alexow Gaskarth, gitarzysta Jack Barakat, basista Zack Merrick i perkusista Rian Dawson. Ukochane zespoły, jak Green Day czy Blink-182, po części nadały brzmienie ich poprzednim albumom: "So Wrong, It’s Right" (2007), "Nothing Personal" (2009) i "Dirty Work" (2011). Piąty album, "Don’t Panic" najmocniej odwołuje się do własnego stylu zespołu. Album jest też powrotem do niezależnej wytwórni Hopeless Records. Już od pierwszego wysłuchania wiadomo, że mamy do czynienia z All Time Low w energicznych, chwytliwych utworach - pop-rockowym hymnie "The Irony Of Choking On A Lifesaver”, wściekłym pop-punku "So Long Soldier" czy chropowatym "Somewhere In Neverland”.
 
Swoją drapieżną energią "Don't Panic" nawiązuje do debiutu "So Wrong, It’s Right", nagranego przez zespół tuż po liceum. Od tamtej pory All Time Low jednak zdecydowanie dojrzeli. Dwa ostatnie albumy zadebiutowały w pierwszej 10. listy Billboardu, a teledyski do "Weightless" i "I Feel Like Dancin'" cieszyły się wielką popularnością w telewizjach muzycznych. All Time Low są też znani z energicznych koncertów. Na trasach towarzyszyli m. in. Fall Out Boy, Third Eye Blind, Good Charlotte, występowali na wielkich festiwalach w Reading i Leeds, grali też u boku swoich idoli - Blink-182, Foo Fighters i właśnie Green Day.
 
Sam tytuł płyty, "Don’t Panic", został zaczerpnięty z książki Douglasa Adamsa "Autostopem przez Galaktykę". To odpowiedź na pytanie, jak żyć w chaosie i nie zwariować - to idea bliska Alexowi Gaskarthowi, zwłaszcza, jeśli chodzi o All Time Low. Z pomocą przychodzą fani, którzy są z zespołem na dobre i na złe. Fanów grupy nie brakuje także w Polsce. Na pewno ucieszy ich informacja o pierwszym w naszym kraju występie amerykańskiego kwartetu.


Emirates Stadium w Londynie, Olympic Arena w Moskwie, kilka letnich festiwali i łódzka Atlas Arena! Bardzo się cieszymy, że Green Day, prawdziwy wulkan scenicznej energii, po ośmiu latach od swojego poprzedniego koncertu, ponownie wystąpi przed polską publicznością w ramach trasy promującej płytową trylogię „¡Uno!, ¡Dos!, ¡Tré!”. Z całą pewnością, podczas czerwcowego koncertu zagrają także swoje najsłynniejsze utwory czyli „Basket Case”, „American Idiot” i wiele innych.

Dwaj piętnastolatkowie, Billy Joe Armstrong i Mike Dirnt, założyli zespół Green Day (jeszcze pod nazwą Sweet Children) dokładnie dwadzieścia pięć lat temu w Kalifornii. Wkrótce do składu dołączyli Sean Hughes oraz John Kiffmeyer. Współpraca z tym pierwszym zakończyła się zaledwie po kilku miesiącach, Kiffmeyer nagrał z grupą debiutancki album „39/Smooth”, ale wkrótce jego miejsce zajął Tré Cool. Tak ostatecznie uformował się skład  zespołu, który na całym świecie sprzedał blisko 70 milionów płyt.

„39/Smooth” ukazało się w 1990 roku i kipiało od nastoletniej energii, upchanej w kilkuminutowe czysto punkrockowe piosenki, jednak mocno różniące się od tego, co dziesięć lat wcześniej robili hardcore punkowcy na wschodnim wybrzeżu USA. Muzyka Green Day kumulowała w sobie emocje kalifornijskich plaż pełnych surferów, skateparków wypełnionych dzieciakami chcącymi iść w ślady Tony’ego Hawka i podmiejskich klimatów. Powtórką brzmienia debiutu była wydana w 1992 roku płyta „Kerplunk”, która do tej pory uznawana jest za jeden z największych sukcesów wydawniczych w historii niezależnej muzyki i wydawnictw undergroundowych. Po „Kerplunk” posypały się propozycje kontraktów płytowych, czego efektem było podpisanie umowy z Reprise i premiera 1 lutego 1994 roku „Dookie” – jednego z największych sukcesów płytowych lat 90-tych. Dziesięć milionów sprzedanych egzemplarzy w samych Stanach, kilka kolejnych na całym świecie i niezapomniane single nieschodzące z pierwszych miejsc list przebojów: „Basket Case”, „Longview”, „She” i „When I Come Around”. Najsłynniejszym wydarzeniem, jakie nastąpiło po premierze „Dookie” był koncert  Green Day podczas reaktywowanego festiwalu Woodstock. Armstrong we włosach ufarbowanych na niebiesko, błotna bitwa z fanami i miliony widzów oglądających występ w telewizji kablowej. W ten sposób buduje się legendę. Dokładnie rok po premierze „Dookie” zespół odebrał nagrodę Grammy za najlepszy album alternatywny, choć już wtedy Green Day popularnością prześcigało największe gwiazdy i otwierało drogę dla kolejnych zespołów: Blink 182, The Offspring czy Rancid. Być może kolejne lata i trzy nienajlepsze płyty – „Insomniac”, „Nimrod” i „Warning” – były im potrzebne, żeby się odrodzić i wrócić w niewiarygodnym stylu.

Publiczność, która jeździła na desce w rytm „Dookie” dorosła, ale pojawiła się nowa, młoda, ale zmęczona nachalną promocją mainstreamowych artystów. To właśnie do niej trafił wydany w 2004 roku album „American Idiot” nazywany punk-rockową operą.   Koncepcyjny album, rozbudowany w warstwie muzycznej, jest krytyką amerykańskiego społeczeństwa za czasów prezydentury Georga Busha. Krótkie punkowe utwory zastąpiły rockowe suity, przypominające choćby dokonania The Who czy Pink Floyd, i ballady z „Wake Me Up When September Ends” na czele. Z płyty wydano aż pięć singli, które przez kolejne lata pojawiały się w stacjach radiowych i telewizjach muzycznych. Krytycy chwalili progresywność zespołu Armstronga, przy jednoczesnym zachowaniu atutów, którymi wygrywali już dekadę wcześniej. „American Idiot” stał się dla Green Day nowymi narodzinami. Płyta rozeszła się w wielomilionowym nakładzie, otrzymała szereg nagród (w tym Grammy ’05 dla najlepszej rockowej płyty) oraz stała się kanwą dla broadwayowskiego musicalu pod tym samym tytułem, który premierę miał w 2009 roku. W planach jest nakręcenie filmu o „Jezusie z przedmieść” – głównym bohaterze „American Idiot”.

Kontynuacją wątków podjętych na „Amercian Idiot” stał się wydany pięć lat później album „21st Century Breakdown”, kolejny wydawniczy i artystyczny sukces kalifornijskiej formacji. Bo choć płyta zarówno w warstwie tekstowej jak i muzycznej nawiązywała do poprzedniczki, była także szansą na zmierzenie się z zespołem u szczytu jego technicznych możliwości, co pomógł wydobyć jeszcze w procesie prac studyjnych Butch Vig, producent legendarnego „Nevermind” Nirvany. Muzykom i producentowi udało się stworzyć album epicki. 

W drugiej dekadzie XXI wieku Green Day zrezygnowali z rockowych oper na rzecz trylogii. W tym roku, na przestrzeni zaledwie trzech miesięcy ukazały się albumy: „¡Uno!”, „¡Dos!”, „¡Tré!”. Twarzą każdej z okładek jest inny członek zespołu, a każda z płyt, co podkreślają członkowie zespołu ma nieco inny charakter muzyczny. Część Armstronga to power pop, środkowe wydawnictwo skupione jest na rocku garażowym, a płyta z wizerunkiem perkusisty Tré Coola to klasyczny pop punk. Pytanie, czy „¡Tré!” będzie ostatnią płytą w serii… Kilka miesięcy temu oficjalnym członkiem zespołu został długoletni gitarzysta koncertowy grupy, Jason White. Czy możemy zatem spodziewać się płyty zatytułowanej „¡Quatro!”? 

Źródło: Materiały promocyjne organizatora

Organizator: Alter Art

Zdjęcia i pliki wideo

Facebook