Matthew Shipp & Joe Marris
Ceny biletów:
-
- 30 zł - w przedsprzedaży,
- 40 zł - w dniu imprezy.
Szczegóły wydarzenia
Matthew Shipp grę na fortepianie rozpoczął w wieku pięciu lat. Na
granie jazzu zdecydował się już jako dwunastolatek. Początkowo jednak
grywał w miejscowych grupach rockowych, najczęściej na instrumencie
elektrycznym. W zasadzie nigdy nie odebrał formalnego wykształcenia
muzycznego studiując prywatnie m.in. u Sunyata'y, a następnie u
nauczyciela Clifforda Browna - Roberta "Boisey" Lawrey'a, by swą
edukację zakończyć dwuletnim okresem w New England Conservatory of
Music.
W roku 1984 przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie spotkał m.in. Williama Parkera i w zasadzie od tego czasu datuje się ich współpraca. W roku 1989 Shipp dołączył do zespołu Davida S.Ware'a (gdzie basistą był Parker).
Z początkiem lat 90. sformował swój pierwszy zespół z Parkerem i zamiennie: Whitem Dickey'em lub Susie Ibarrą na perkusji. Wkrótce też rozpoczął grywanie w duetach, z których do najważniejszych należą te z Roscoe'm Mitchellem i Matem Mannerim. W początkach swej artystycznej drogi, pianista był silnie kojarzony z posttaylorowską stylistyką, czym wpisywał się obok takich nazwisk, jak Marilyn Crispell, czego wyrazem były nie tylko płyty jego tria, np. "Prism" czy solowe jego albumy. Podobnie odbierana była także jego gra w zespole Davida S.Ware'a.
Zresztą tej posttaylorowskiej stylistyki muzyk nie zapomniał do dnia dzisiejszego, prezentując ją od czasu do czasu zarówno na swoich płytach, jak - obecnie chyba przede wszystkim - na płytach, gdzie jest zaproszonym gościem ("Going To Church" Maneri Ensemble), czy przede wszystkim w kwartecie Davida S.Ware'a.
Shipp jest muzykiem wciąż eksperymentującym, tak z materią jak i formą swej muzyki. Grywa solo; przedstawił kilka ciekawych duetów (z Joe Morrisem, Matem Manerim, Roscoe Mitchellem, Williamem Parkerem, Robem Brownem); w trio, przy czym obok typowego tria z udziałem Williama Parkera i Whita Dickeya bądź Susie Ibarry, prowadził też trio bez perkusji z Robem Brownem na alcie; w przeróżnych kwartetach, gdzie instrumentem melodycznym pozostaje, bądź to trąbka (Wadada Leo Smith, Roy Campbell), bądź skrzypce (Mat Maneri). Stworzył też dwa zespoły bez perkusji: Matthew Shipp's String Trio (płyta "By The Law Of The Music" i "Expansion, Power, Release") oraz Horn Quartet (płyta "Strata"), które miały wówczas, zaprezentować muzykę pianisty w zupełnie nowym tle.
Od końca lat 90. Shipp pojawia się w coraz to nowych kontekstach, jako muzyk prezentujący się w postmainstreamowej manierze np. nagrania jego kwartetu, czy też, może obecnie przede wszystkim, jako muzyk, który zabrał głos w tworzeniu się nowej muzyki powstającej ze splotu współczesnej, niejednokrotnie eksperymentalnej, muzyki elektronicznej oraz jazzu i generalnie muzyki improwizowanej. Nie tylko wziął udział w dwu sesjach Spring Heel Jack, DJ Spooky'ego, ale również sam nagrał płytę w tym duchu - "Nu Bop".
Od pewnego czasu oprócz akustycznego fortepianu ponownie sięgnął do po Fender Rhodes'a, nie obce stały mu się też syntezatory. Właśnie dzięki wykorzystaniu tego instrumentarium, płyta Davida S.Ware'a "Corridors And Parallels" brzmi tak świeżo. W tym czasie zmienił się też nieco język wypowiedzi Shippa. Od kilku lat, jego pianistyka, to już nie tylko posttaylorowskie klastery, ale sięganie do całego wachlarza środków wyrazu, od bebopu począwszy, a na współczesnej awangardzie skończywszy.
W roku 1984 przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie spotkał m.in. Williama Parkera i w zasadzie od tego czasu datuje się ich współpraca. W roku 1989 Shipp dołączył do zespołu Davida S.Ware'a (gdzie basistą był Parker).
Z początkiem lat 90. sformował swój pierwszy zespół z Parkerem i zamiennie: Whitem Dickey'em lub Susie Ibarrą na perkusji. Wkrótce też rozpoczął grywanie w duetach, z których do najważniejszych należą te z Roscoe'm Mitchellem i Matem Mannerim. W początkach swej artystycznej drogi, pianista był silnie kojarzony z posttaylorowską stylistyką, czym wpisywał się obok takich nazwisk, jak Marilyn Crispell, czego wyrazem były nie tylko płyty jego tria, np. "Prism" czy solowe jego albumy. Podobnie odbierana była także jego gra w zespole Davida S.Ware'a.
Zresztą tej posttaylorowskiej stylistyki muzyk nie zapomniał do dnia dzisiejszego, prezentując ją od czasu do czasu zarówno na swoich płytach, jak - obecnie chyba przede wszystkim - na płytach, gdzie jest zaproszonym gościem ("Going To Church" Maneri Ensemble), czy przede wszystkim w kwartecie Davida S.Ware'a.
Shipp jest muzykiem wciąż eksperymentującym, tak z materią jak i formą swej muzyki. Grywa solo; przedstawił kilka ciekawych duetów (z Joe Morrisem, Matem Manerim, Roscoe Mitchellem, Williamem Parkerem, Robem Brownem); w trio, przy czym obok typowego tria z udziałem Williama Parkera i Whita Dickeya bądź Susie Ibarry, prowadził też trio bez perkusji z Robem Brownem na alcie; w przeróżnych kwartetach, gdzie instrumentem melodycznym pozostaje, bądź to trąbka (Wadada Leo Smith, Roy Campbell), bądź skrzypce (Mat Maneri). Stworzył też dwa zespoły bez perkusji: Matthew Shipp's String Trio (płyta "By The Law Of The Music" i "Expansion, Power, Release") oraz Horn Quartet (płyta "Strata"), które miały wówczas, zaprezentować muzykę pianisty w zupełnie nowym tle.
Od końca lat 90. Shipp pojawia się w coraz to nowych kontekstach, jako muzyk prezentujący się w postmainstreamowej manierze np. nagrania jego kwartetu, czy też, może obecnie przede wszystkim, jako muzyk, który zabrał głos w tworzeniu się nowej muzyki powstającej ze splotu współczesnej, niejednokrotnie eksperymentalnej, muzyki elektronicznej oraz jazzu i generalnie muzyki improwizowanej. Nie tylko wziął udział w dwu sesjach Spring Heel Jack, DJ Spooky'ego, ale również sam nagrał płytę w tym duchu - "Nu Bop".
Od pewnego czasu oprócz akustycznego fortepianu ponownie sięgnął do po Fender Rhodes'a, nie obce stały mu się też syntezatory. Właśnie dzięki wykorzystaniu tego instrumentarium, płyta Davida S.Ware'a "Corridors And Parallels" brzmi tak świeżo. W tym czasie zmienił się też nieco język wypowiedzi Shippa. Od kilku lat, jego pianistyka, to już nie tylko posttaylorowskie klastery, ale sięganie do całego wachlarza środków wyrazu, od bebopu począwszy, a na współczesnej awangardzie skończywszy.
Źródło: Materiały promocyjne organizatora



Nowości, konkusy i rabaty