Off Festival, Karnet 3-dniowy + Current 93

Off Festival, Karnet 3-dniowy + Current 93

To wydarzenie już się odbyło. Może zainteresują cię nasze inne propozycje.

Podobne imprezy znajdziesz w kategorii Wszystko.

Into The Abyss Festival

Klub Alibi, Wrocław, Klub Pralnia, …

09.12.2016 - 10.12.2016

11. Silesian Jazz Festival

09.12.2016 - 11.12.2016

Znamy kolejnych wykonawców, którzy uświetnią tegoroczną scenę Trójki na OFF Festivalu. To Matthew Dear, mroczny elektronik-eksperymentator oraz Male Bonding, czyli noisepopowa załoga z Londynu.
Ceny biletów:
    - 160 zł

Szczegóły wydarzenia

Male Bonding
Londyńskie trio, którego debiutancki album "Nothing Hurts", wydany przez Sub Pop, zachwycił miłośników czadu na całym świecie. Piosenki krótkie i szybkie, brzmienie atrakcyjnie plugawe, noise'owy łomot i przyjazne radiu melodie – jak tu ich nie lubić? Kiedy czytacie te słowa, Male Bonding siedzą w Woodstock i nagrywają swoją drugą płytę w kościele. Nie, to nie żart. Z nimi nie ma żartów.

Matthew Dear
DJ i producent, ważna postać sceny z Detroit. Jego muzyka to minimal techno z drugim dnem,  a album "Black City" śmiało można uznać za jedną z najbardziej intrygujących płyt minionego roku. Teoretycznie jest to muzyka taneczna, ale na parkiet ruszą tylko co, którzy się tych dźwięków nie wystraszą. Jedni widzą w mrocznej elektronice Deara amerykańską odpowiedź na Buriala, inni uważają artystę za najpilniejszego ucznia Nine Inch Nails. Na OFF Festival przyjedzie z live setem!

Factory Floor
Angielskie trio, które nijak nie jest podobne do większości młodych grup z ze swojego kraju. Factory Floor nie śpiewają falsetem na głosy, nie odwołują się do muzyki folkowej, ani różowego brzmienia popu lat 80. Są głośni, raczej odstręczają niż kuszą, raczej przeszkadzają niż koją zmysły. Zafascynowani gitarowym jazgotem Sonic Youth, eksperymentami Throbbing Gristle i konkretem oldskulowego techno, zgięli już kolana i karki publiczności niejednego z londyńskich klubów. Nic dziwnego, że Stephen Morris, były bębniarz Joy Division zgłosił się do produkcji ich nagrań. "Jeśli chcecie oczywistego szyldu, nazwijcie to post-industrialem, ale to coś więcej, to jest postapokaliptyczne, to disco z piekielnej otchłani" – twierdzi recenzent "NME". Może najwyższy czas wyrobić sobie na temat Factory Floor własne zdanie?

Lech Janerka
Wydaje nam się, że przedstawianie Lecha Janerki jest cokolwiek niestosowne . Jeśli nie znacie na pamięć debiutanckiego albumu Klausa Mitffocha, jeśli nie wiecie jaka jest powinność kurdupelka i gdzie Lech (nie tylko on – zgadujemy, że większość z nas) ma konstytucje, to co w ogóle robicie na tym festiwalu?!
Po wydaniu w 2005 roku świetnie przyjętego albumu "Plagiaty" Janerka zwolnił nieco tempo. Rzadziej koncertował, również z powodów zdrowotnych, i nie nagrywał. Mamy nadzieję, że jego tegoroczny występ na OFF Festivalu będzie nie tylko przeglądem żelaznej klasyki polskiej muzyki niezależnej, ale i zapowiedzią nowego materiału.

L.Stadt
Łódzka formacja L.Stadt, która dobrze się zapowiadała. Mieli hitowy numer – kto nie zna "Londynu"? – wystąpili na wszystkich ważnych polskich festiwalach, po czym… przepadli. Ale nie, nie znudziło im się, wręcz przeciwnie! Okazało się, że L.Stadt podróżowali w poszukiwaniu inspiracji i współp racowników po świecie, i do produkcji albumu udało im się namówić Mikaela Counta (w CV ma m.in. DJ Shadowa i Radiohead). To był dobry pomysł – nowy album grupy, zatytułowany "EL.P" brzmi znakomicie i bez kompleksów nawiązuje do światowej czołówki gitarowego grania.

Oneohtrix Point Never
Daniel Lopatin, pochodzący z Nowego Jorku artysta, nie nadaje się na gwiazdę rocka. Miast brylować na salonach, woli pisać, tworzyć muzykę i ścierać kurz ze swojej kolekcji zabytkowych syntezatorów. Albo zderzać pozornie nieprzystające do siebie muzyczne światy – na przykład nowojorski noise rock z europejską oldschoolową elektroniką – i obserwować, jakie to przyniesie rezultaty. Oneohtrix Point Never dowodem na to, że znakomite. Możecie się przekonać choćby sięgając po album "Returnal" i sprawdzając jak dźwiękowe mgławice Lopatina sprawdzają się w koncertowym żywiole. Niezależnie od tego, czy nurt hypnagogic pop naprawdę istnieje, czy nie ;-)

Deerhoof
Jak ten czas leci: Deerhoof to już weterani i żywa legenda alternatywnej sceny. Do czerpania inspiracji z ich twórczości przyznają się m.in. Sleigh Bells, The Flaming Lips czy Sufjan Stevens, a cała reszta choć się nie przyznaje, też czerpie. Tym trudniej w to uwierzyć, że wydany właśnie album "Deerhoof vs. Evil" jest tak naładowany energią i dopakowany pomysłami, że starczyłoby na dziesięć debiutów roku. Niewiele jest zespołów, które z równym powodzeniem łączą odwagę eksperymentatorów czy wręcz awangardzistów z zamiłowaniem – i co ważne zdo lnością – do pisania zgrabnych, wpadających w ucho piosenek. To wszystko znajdziecie na płytach. Ale dać się oczarować ekspresyjnej Satomi Matsuzaki i zobaczyć na żywo jak Greg Saunier gra na bębnach – bezcenne.

Mogwai

Nie bez powodu od lat uważa się ich za pionierów postrockowego zamętu i jeden z najwybitniejszych zespołów tej sceny. A już kontakt z ich muzyką na żywo to doświadczenie niemal mistyczne. Chociaż o zatyczkach do uszu warto pamiętać… Gościliśmy już Mogwai na OFF Festivalu – podobało się nam, podobało się zespołowi, więc wracają. Szkoci balansują na granicy pomiędzy muzyką a hałasem już od 1995 roku.  Uwielbiają kontrasty, zastawienie liryzmu z brutalnością, nie lubią za to, kiedy słowa piosenek odwracają uwagę słuchaczy od dźwięków, więc ich nie piszą. Wyżywają się za to w tytułach, czego dowo dem najnowszy album (i zarazem debiut w barwach Sub Pop) "Hardcore Will Never Die, But You Will". O ile jednak z tytułów wydawnictw i utworów Mogwai można się pośmiać, o tyle muzyka to już bardzo poważna sprawa

Ariel Pink's Haunted Graffiti
"Before Today", najnowszy album Ariel Pink's Haunted Graffiti i zarazem debiut w barwach kultowej wytwórni 4AD, znalazł się w czołówce zestawień najlepszych płyt roku 2010 m.in. w "The Guardian", "Uncut", "Mojo" "NME" i "The Wire". Ariel Pink, dotąd jedna z najpilniej strzeżonych tajemnic amerykańskiej sceny alternatywnej, przeszedł metamorfozę od mistrza sypialnianych, lo-fi eksperymentów do artysty, który może dzisiaj dzielić scenę z największymi gwiazdami. "Before Today" to bowiem z jednej strony po prostu świetne piosenki, z drugiej brzmieniowe wycieczka do niepowtarzalnej zadawałoby się atmosfery psychodelicznego popu z początku lat 90. (David Bowie musi być dumny z takiego ucznia) i wreszcie – głos na dzisiejszej scenie alternatywnej zupełnie osobny. Czapki z głów.

Liars
Jaki zespół może być na tyle inspirujący, by za remiksy numerów z jego ostatniej płyty wzięli się muzycy Radiohead, TV On The Radio, Deerhunter czy Melvins? O czyjej muzyce pisał Pitchfork: "Nie każda ciemna chmura przeradza się tu w burzę z piorunami, ale przez cały czas czuć, że taka czai sięga rogiem"? Przed kim ostrzegał recenzent "NME", pisząc: "Wchodzicie we wszechświat, jakiego dotąd nie znaliście. Lepiej się przygotujcie…" Oczywiście, chodzi o Liars. Jedyne takie trio z Nowego Jorku, które swobodnie porusza się pomiędzy dancepunkowym entuzjazmem a noiserockową histerią. I jeszcze jedno: wszystkie plotki na temat ich niesamowitych koncertów, które słyszeliście to szczera prawda.

Meshuggah
Wielki świat usłyszał o Szwedach, gdy w jednym z odcinków "Rodziny Osbourne'ów" syn Ozzy'ego straszył ich muzyką sąsiadów. Ale Meshuggah to znacznie więcej, niż niestrawna dla przeciętnego zjadacza chleba hałaśliwa ciekawostka. To zespół, który wprowadził ciężkie brzmienia w XXI wiek, zrywając z rycerskimi galopadami heavy metalu i jałowymi wyścigami gitarzystów. Mają niezliczonych naśladowców, ale nikogo, kto zagroziłby ich pozycji – najlepszego ekstremalnego zespołu na świecie. To nie my wymyśliliśmy, to zachodnia prasa tak pisze - od periodyków metalowych po "Rolling Stone". Na 2011 rok Meshuggah zapowiedzieli nowy album, kolejną porcję zimnego, matematycznie precyzyjnego, bezlitośnie ciężkiego i brutalnego wyziewu. Skuteczność nowego materiału przetestują na was. Sorry.

Omar Souleyman
Dla nas, ludzi Zachodu, Omar Souleyman to niedawne odkrycie Sublime Frequencies, kultowej wytwórni z Seattle. Stosunkowo nieznany artysta, z zaledwie trzema albumami na koncie, w tym wydaną w ubiegłym roku, znakomitą płytą "Jazeera Nights". Ale w rodzimej Syrii ten schowany za ciemnymi okularami dżentelmen to wielka gwiazda, której dyskografia liczy ponad 500 (!) pozycji, wydawnictw studyjnych i koncertowych. Wyrósł z superopularnego w jego regionie nurtu dabke, czyli tradycyjnej muzyki grywanej w krajach arabskich na weselach, ale podrasował ją wpływami zachodniej muzyki tanecznej, dlatego właśnie Björk, zdeklarowana fanka Souleymana, nazwała te dźwięki "syryjskim techno". Jak zwał, tak zwał - nie trzeba być ekspertem od bliskowschodnich brzmień, by dać się Omarowi porwać do szalonego tańca.

Kury grają "P.O.L.O.V.I.R.U.S."
Dla wszystkich, którzy wciąż nie mogą jeszcze wyjść z jesiennej deprechy, mamy doskonałą wiadomość. Specjalnie na OFF Festival Katowice reaktywuje się dowodzona przez Tymona Tymańskiego, kultowa formacja Kury. Kury zniosą dla was swoje złote jajo (OK, wiemy, taki sobie ten dowcip, ale nie każdy rodzi się Tymonem), czyli zagrają cały "P.O.L.O.V.I.R.U.S." – jedną z najważniejszych płyt polskiej sceny niezależnej, albo – jak kto woli – szczytowe osiągnięcie alternatywnego disco-polo. Od premiery tego wstrząsającego materiału minęło co prawda 13 lat, ale nie zestarzała się ani jedna nuta, ani jedno słowo nie uległo przedawnieniu.

Current 93
Kim jest David Tibet? A kim nie jest… To urodzony w Malezji angielski poeta, muzyk, ceniony malarz i wydawca (Anthony and the Johnsons i William Basinski to jego odkrycia). To lider formacji Current 93, kluczowej dla brytyjskiej sceny industrialnej początku lat 80., która później odpłynęła w stronę oryginalnej, właściwej tylko im odmianie apokaliptycznego nowego folku. W ich twórczości fascynacja religią, okultyzmem i filozofią spotyka się z bezwstydnym umiłowaniem groteski i mrocznym angielskim humorem. Ich muzyka jest liryczna, z pozoru spokojna, ale i przerażająca zarazem. Current 93, żywa legenda sceny niezależnej, wystąpią jako gwiazda specjalnego koncertu inaugurującego OFF Festival Katowice 2010, który odbędzie się 4 sierpnia w Górnośląskim Centrum Kultury. Jesteśmy zaszczyceni.

Actress
Angielski DJ i producent Darren Cunningham, ukrywający się pod nieco zwodniczym pseudonimem Actress, do niedawna cieszył się mirem tylko wśród wtajemniczonych. Z undergroundu na salony wydobyły go entuzjastyczne oceny ostatniej płyty, czyli "Splazsh" – wystarczy wspomnieć, że magazyn "The Wire" uznał ten krążek za najlepszą płytę 2010 roku! Choć krytycy widzą w Actress zbawcę i odnowiciela dubstepu, on sam przyznaje się raczej do fascynacji sceną techno z Detroit i Berlina z jednej oraz Arethą Franklin i Stevie Wonderem z drugiej strony. Nic dziwnego, że określa swoją muzykę mianem "r'n'b concrète" i nie są to czcze przechwałki. Jego kompozycje są chwytliwe, niemal popowe – i awangardowe zarazem.

GaBLé
Francuski zespół, którego jeszcze kilka miesięcy temu nikt nie znał i który nikogo nie obchodził. Wystarczyło jednak kilka występów na festiwalach, by stali się jedną z największych koncertowych sensacji sezonu. Wywodzą się z chałupniczego nurtu lo-fi, więc wykorzystują do tworzenia muzyki właściwie wszystko, co wpadnie im w ręce – od gitar akustycznych i skrzypiec, przez elektronikę, aż po bezużyteczne, zdawać by się mogło, przedmioty. Wyobraźni i humoru uczyli się pewnie od Franka Zappy, ale na scenie hołd składają Elvisowi. Zresztą, tego tryskającego pozytywną energią muzycznego chaosu nie da się opisać – to trzeba zobaczyć.

Gang Of Four
Gościliśmy już na festiwalu The Fall i Wire, wypada więc kontynuować tę chlubną tradycję. Tym razem czas na legendę, o której Kurt Cobain mówił, że Nirvana powstała, by ich kopiować. Gdyby nie oni, Red Hot Chili Peppers graliby pewnie pudel metal, a całej tej nowej fali post-punka, którą cieszymy się w ostatnich latach, być może w ogóle by nie było. Gang Of Four powstali w 1977 roku w Leeds, by zaproponować światu nieznaną wcześniej miksturę punk rocka z funkiem i dubem oraz zaangażowanymi politycznie i społecznie tekstami.  To ich "Rolling Stone" nazwał "prawdopodobnie najlepszym politycznie motywowanym zespołem w historii rock'n'roll". Ostatnio Gang Of Four znów mają dobrą passę, nie tylko za sprawą świetnie przyjmowanych koncertów – wydany na początku 2011 roku album "Content" zebrał znakomite recenzje. "To ich najlepsza płyta od lat 70." – pisał "Telegraph".

Junior Boys
Kanadyjski duet Junior Boys to formacja, która w naturalny sposób łączy powściągliwą elegancję synth popu z niesfornością UK garage, a trans techno przełamuje hiphopowym groovem. Są pupilkami "Residents Advisor", bywalcami amerykańskiej listy najlepiej sprzedających się płyt z muzyką taneczną, ale ich publiczność to również fani gitarowej alternatywy. Jeremy Greenspan i Matt Didemus ostatnią, póki co, płytę "Begone Dull Care" wydali w 2009 roku, ale nowy materiał mają już gotowy i premiery albumu możemy spodziewać się jeszcze przed wakacjami.

Destroyer
Daniel Bejar to jeden z najpilniej strzeżonych sekretów kanadyjskiej sceny niezależnej. Zadebiutował w 1996 roku nagranym w domu albumem "We'll Build Them a Golden Bridge" i tamtej pory regularnie zaskakuje intrygującymi, bardzo osobistymi wydawnictwami. Do niedawna Bejar znany był zapewne bardziej ze swojej roli w The New Pornographers, ale za sprawą dziewiątej płyty, zatytułowanej "Kaputt", los kultowego Destoyer nagle się odmienił – to jeden z najgłośniej komentowanych i najwyżej ocenianych albumów tego roku. Często porównywany do Davida Bowiego, sam uważający się raczej za naśladowcę Pavement, kanadyjski artysta nazywa muzykę Destroyer europejskim bluesem, ale w Europie koncertuje rzadko. Tym bardziej cieszy nas jego wizyta na OFF Festivalu.
 
Liturgy
Black metal, jeden z najbardziej żywotnych i awangardowych nurtów ciężkiego grania, reprezentowany był dotąd na OFF Festivalu tylko za sprawą Shining, połączony w nierozerwalnym uścisku z jazzrockiem. Nowojorska grupa Liturgy zaprezentuje black metal w najczystszej postaci i jego bezkompromisowej, amerykańskiej odmianie. Z jednej strony wściekle szybki i brutalny, ale z drugiej, czerpiący z rozwiązań muzyki współczesnej i ambientu. Jeśli się nie boicie, posłuchajcie "Renihilation", wydanego w 2009 roku albumu "Liturgy", by mieć przedsmak, tego co się wydarzy.

Barn Owl
Psychodelia, infradźwięki, drony. To jeszcze nie apokalipsa, ale już na pewno nie muzyka rockowa, jaką znacie. Pochodząca z San Francisco formacja Barn Owl to pilni uczniowie Earth i Sunn O)), choć sami chętniej przyznają się do czerpania inspiracji z muzyki Johna Coltrane'a. Ich trzeci album "Anestral Star", wydany jesienią 2010 roku przez Thrill Jockey, to fascynująca podróż przez granice muzyki i ludzkiej percepcji. Posłuchajcie płyty, którą – jak pisał recenzent "Drowned In Sound" – "wielu będzie podziwiać, ale niewielu prawdziwie pokocha", ale nie spodziewajcie się jej dokładnego odtworzenia na żywo, bo koncerty Barn Owl to w dużej mierze improwizacja. Również od was zależy, w jakim kierunku się potoczy.

Czesław Śpiewa Tesco Value
Czesław Mozil śpiewał już na OFF Festivalu, zarówno ze swoim własnym projektem, jak i gościnnie, u Efterklang. Tym razem postanowił przypomnieć (a tym, co nie mieli o tym pojęcia – udowodnić), że istniało życie przed żabką w betonie. Tesco Value była formacją, którą Mozil dowodził jeszcze w Kopenhadze, zanim odniósł sukces w Polsce i przeniósł się tu na dobre. To propozycja bardziej alternatywna i trudniejsza w odbiorze od tego, co robi jako Czesław Śpiewa. Zresztą… zobaczycie i usłyszycie sami.

Abradab gra Kaliber 44
Jeden z najlepszych polskich raperów przypomni utwory nieodżałowanej grupy Kaliber 44, którą sam współtworzył. Debiut śląskiej formacji – wydana w 1996 roku "Księga Tajemnicza: Prolog" – nie tylko pozostaje jednym z najlepszych rapowych albumów wydanych w tym kraju. To płyta, która odmieniła nie tylko losy hip-hopu nad Wisłą, ale polską muzykę rozrywkową w ogóle… Dwa lata później Kaliber 44 poszedł za ciosem wydając świetne "W 63 minuty dookoła świata", w 2000 roku ukazała się trzecia płyta "3:44" – a reszta jest historią. Abradab wraz ze swoją grupą ożywi ją dla nas na ten jeden wieczór. 

Źródło: Materiały promocyjne organizatora

Facebook