Heineken Open'er Festival 2013

Heineken Open'er Festival 2013

To wydarzenie już się odbyło. Może zainteresują cię nasze inne propozycje.

Podobne imprezy znajdziesz w kategorii Festiwale.

Kiedy: 3.7.2013 - 6.7.2013

Brytyjczycy z Everything Everything, amerykańska wokalistka Rykarda Parasol i eklektyczny zbiór polskich artystów to finał środowo-czwartkowych ogłoszeń festiwalu Open’er.
Ceny biletów po 15.01.2013
    - 470 zł - karnet 4 dniowy (03.07 – 06.07)
    - 550 zł - karnet 4 dniowy + pole namiotowe 6 dni (02.07 – 07.07)
    - 189 zł - bilety jednodniowe

Aktualny line-up

Uwaga!!

 

Z powodu odwołania koncertu zespołu Modest Mouse, bilety na drugi dzień Festiwalu Open'er można zwracać w miejscu ich nabycia za okazaniem dowodu zakupu do 25 czerwca.

Szczegóły wydarzenia

Lineup

Everything Everything
Czy na jednym albumie może spotkać się popowa Beyoncé z awangardowym Arvo Partem i połamanym Mr. Bunglem? Tak, jeśli jest to płyta zespołu Everything Everything. "Arc", ich drugie studyjne wydawnictwo potwierdziło tylko, że zespół z Manchesteru jest jednym z najciekawszych na muzycznej scenie w Wielkiej Brytanii. Everything Everything są idealnym łącznikiem miedzy dwoma innymi zespołami z tegorocznego line-upu Open'era, These New Puritans i Alt-J, łącząc art-rockową inteligencję z poszukiwaniem własnej interpretacji muzyki opartej na rytmie i pulsie...

Stroon
Stroon to słowacki producent muzyki elektronicznej, czujący się najlepiej w post-dubstepie. Na co dzień współpracuje z różnymi zespołami (m.in. gwiazdą słowackiej sceny - PPE) i projektami...
 
Kim Nowak
Ten zespół wydawał się jednorazową odskocznią braci Waglewskich od ich hip hopowych projektów. Na szczęście Kim Nowak stał się pełnoprawną grupą, która po bardzo udanej debiutanckiej płycie, poszła za ciosem, i pod koniec ubiegłego roku wydała jeszcze lepszy i zarazem mroczniejszy album pt. "Wilk"...

L.U.C & Motion Trio
Co połączyło rozpoznawalne na całym świecie trio akordeonowe z cierpiącym na muzyczne ADHD L.U.C? Najpierw przypadkowe spotkanie w tym samym hotelu, a potem konsekwentna droga artystyczna oparta na poszukiwaniu nieoczywistych rozwiązań w sztuce, a także łatwość łączenia skrajnie odmiennych stylistyk i klimatów w niedefiniowalne miksy. Tym właśnie jest wydany w kwietniu album "Nic Się Nie Stało"...

Vienio (Profil Pokoleń)
Kapitan Nemo, Tomek Lipiński, Dezerter i Kodym z Apteki to goście zaproszeni przez Vienia – współtwórcę Molesty, rapera i dziennikarza - na jego nowy solowy album „Profil Pokoleń”. Wydawnictwo jest wynikiem spotkań Vienia z postaciami sceny muzycznej lat 80-tych, czyli okresu jego dzieciństwa i chęcią twórczego przepracowania wątków podejmowanych w rozmowach na przestrzeni kilku ostatnich lat...

Łąki Łan
Identyfikacją graficzną tegorocznego Open’era jest trawiasta kula, jak więc moglibyśmy w jej obrębie nie umieścić zespołu Łąki Łan? Tym bardziej, że panowie nie raz udowodnili, jak naturalnym środowiskiem jest dla nich gdyńskie lotnisko...
 
Rykarda Parasol
Wokalistka, która dziesięć lat temu porzuciła śpiew operowy dla muzyki rockowej, w mrocznym, przywołującym skojarzenia z Nickiem Cavem i PJ Harvey, wydaniu. Swoją najnowszą, trzecią płytę nagrała w rodzinnym San Francisco...

Ballady i Romanse/Igor Boxx
Publiczność miała już okazję widzieć na open’erowych scenach zarówno Ballady i Romanse jak i Igora Boxx z duetu Skalpel. W tym roku muzycy spotkają się w tym samym czasie i miejscu, choć z jakże różnym repertuarem. Specjalnie na tę okazję, Boxx przygotował klubowe wersje piosenek warszawskiego duetu...
 
Sorry Boys
„The Sun”, pierwsze od dwóch lat premierowe nagranie zespołu Sorry Boys zwiastuje nowy kierunek w brzmieniu zespołu. Wyczuwalne są inspiracje muzyką Bat For Lashes, Niki & The Dove, a nawet Kate Bush. Czekamy z niecierpliwością na drugą płytę Sorry Boys ...

Fismoll
Fismoll to klasyczny przykład singer/songwritera. 19-letni artysta o polsko-skandynawskiej krwi z dnia na dzień powiększa swoją grupę fanów, do której już teraz zalicza się m.in. Katarzyna Nosowska. Jego singiel "Let's Play Birds" zapowiada debiutancki album "At Glade"...

hipiersoniK
Nowy projekt na polskiej scenie, ale już z sukcesami, także zagranicznymi (wspólna trasa po Wielkiej Brytani u boku Hawkwind). hipersoniK nawiązują do kultury cyber–punk, nie tylko muzycznie, ale także tekstowo...

Lilly Hates Roses
Jak wiele polskich zespołów miało szanse pojawić się w kultowej amerykańskiej rozgłośni radiowej KEXP? My znamy tylko Lilly Hates Roses. Poznańsko-toruński duet nagrywa pod okiem Maćka Cieślaka (Ścianka) debiutancki album...

Jonny Greenwood // Electric Counterpoint
Jako muzyk i kompozytor najbardziej znany jest jako gitarzysta rockowego zespołu Radiohead, w którym gra także na syntezatorze i odpowiada za elektroniczne brzmienia. Jest multiinstrumentalistą, gra na saksofonie altowym, ksylofonie, organach Martenota, banjo, harmonijce i perkusji. Uznawany za jednego z najważniejszych gitarzystów naszych czasów, jest również ceniony jako twórca muzyki filmowej, m.in. do obrazów Paula Thomasa Andersona – „Aż poleje się krew” i „Mistrz”. W swoich solowych kompozycjach Greenwood sięga do muzyki współczesnej. W ubiegłym roku na Main Stage festiwalu Open’er usłyszeliśmy kompozycje „48 Responses To Polymorphia” nawiązującą do dzieła Pendereckiego z 1961 roku. Do innych, ważnych solowych utworów Greenwooda należą „Popcorn Superhet Receiver” oraz „Piano for Children”.
„Electric Counterpoint” to kompozycja Steve’a Reicha z 1987 roku. Autorem najsłynniejszego wykonania, wydanego przez wytwórnię Nonesuch, jest Pat Metheny.  Utwór można wykonywać na gitarę elektryczną i 14 ścieżek gitarowych lub zespół gitarzystów elektrycznych, a sama kompozycja podzielona jest na trzy części: „Fast”, „Slow”, „Fast”. Latem Greenwood zarejestruje ją na potrzeby wydawnictwa Nonesuch.
Wykonanie „Electric Counterpoint” będzie miało miejsce w sobotę, ostatniego dnia festiwalu. Greenwood przygotował i zarejestrował wszystkie ścieżki dzieła i sam zaprezentuje je na Main Stage Openera!

Nas
Jednym z pamiętnych momentów festiwalu Open’er 2010 był rewelacyjny, ponad dwugodzinny koncert Nasa i Damiana Marleya na World Stage. Muzycy promowali wówczas swój wspólny album „Distant Relatives”, a dla obu była to pierwsza wizyta na gdyńskim festiwalu. Nas powróci na Open’era w tym roku, ze swoim jedenastym (!) studyjnym albumem „Life Is Good”. Płyta wydana w lipcu ubiegłego roku budziła zainteresowanie na długo przed premierą, z racji wspólnego nagrania rapera i nieżyjącej już Amy Winehouse. Krótko po jej śmierci, Nas przyznał, że pracował z artystką nad jej kolejnym wydawnictwem. Efektem prac jest nagranie „Cherry Wine”, nominowane w tym roku do nagrody Grammy. I choć to ważne wyróżnienie, Nas nie musi swojej wartości udowadniać nagrodami. Od debiutanckiego „Illmatic”, który wstrząsnął hip-hopem, przez kolejne albumy – „I Am”, „Nastradamus”, po kontrowersyjne „Hip Hop Is Dead”, raper lokował się wśród najważniejszych artystów tej sceny ostatnich dwóch dekad. Nas nie zwalnia. Mimo, że jego kontrakt z wytwórnią Def Jam został zrealizowany, raper właśnie zaczął pracę nad nowym albumem. Czy tego lata podzieli się z publicznością nowymi trackami?

Junip
Głosu Jose Gonzaleza nie da się pomylić z żadnym innym. Wokalista i gitarzysta, który zasłynął swoją wersją utworu „Heartbeats” z repertuaru The Knife w połowie ubiegłej dekady, wraz z Eliasem Arayą i Tobiasem Winterkornem tworzą zespół Junip. Warto nadmienić, że międzynarodowy sukces Gonzaleza przyszedł w momencie, kiedy Junip mieli już na koncie wydawnictwo -  „Black Refuge EP” i działali jako pełnoprawny zespół. W raz z popularnością gitarzysty nastąpiło zawieszenie działalności grupy, która ponownie spotkała się w 2010 roku, koncertując i wydając wreszcie debiutancki album, „Fields”. Rozmyte, psychodeliczne kompozycje i miękki głos Gonzaleza, to główne atuty pierwszej płyty Junip. Zresztą, o jakość nagrań można było być spokojnym jeszcze przed włożeniem płyty do odtwarzacza, w końcu Junip to szwedzki zespół, a Szwedzi nie nagrywają słabych płyt. Następcą „Fields” został wydany niespełna trzy tygodnie temu imienny album, nadal udanie eksplorujący folkotronikę i ujawniający kolejne pokłady melancholii kryjące się w głosie Gonzaleza.

Kaliber 44
Po wyjątkowo długim oczekiwaniu, na scenę powraca legendarny Kaliber 44. Tworzący indywidualny styl, do dziś rozpoznawany po zaledwie kilku wersach, to zespół, który połączył fanów wielu gatunków muzycznych tworząc pierwszy prawdziwy hip hopowy fenomen na polskiej scenie. Ich debiutancki album ”Księga tajemnicza. Prolog”, do dziś jedyny prawdziwie udany przykład polskiego psycho-rapu sprzedał się w nakładzie ponad 100 000 egzemplarzy czyniąc z K44 gwiazdę. Młodzi mieszkańcy Katowic i Końskich raz na zawsze zmienili polski rynek muzyczny odwagą, prostolinijnością, genialnymi tekstami i energią.  Album ”W 63 minuty dookoła świata” ugruntował pozycję Kalibra i przyniósł zestaw utworów, granych nawet przez komercyjne rozgłośnie radiowe. „Film”, singlowy utwór z tego albumu to jedno z nagrań , bez których nie ma polskiego h-i-p-h-o-p. Kropka. Ostatni album Kalibra, „3:44” ukazał się w 2000 roku i stanowi moment graniczny dla tego gatunku. Po jego wydaniu zespół zawiesił działalność. Legenda powraca! Kaliber 44 pojawi się na Open’erze w składzie AbraDab, Joka i Dj Feel-X. Jedną z wartych podkreślenia atrakcji koncertu będzie udział muzyków sesyjnych, gości specjalnych, w tym Gutka, znakomitego wokalisty i przyjaciela K44.

Ponadto na Open’erze wystąpią:
Vavamuffin – od lat najważniejszy zespół polskiego reggae. Piąta płyta warszawskiego składu ukazała się w kwietniu i to właśnie z „Solresol” muzycy przyjadą na Open’era.
Ras Luta – „Uratuj Siebie”, druga solówka znanego z Eastwest Rockers Ras Luty, to album osadzony w tradycji reggae, nawiązujący do muzyki roots i rub-a-dub, klasycznych jamajskich brzmień, spiętych dodatkowo klamrą nowoczesnych akcentów elektroniki i r'n'b.
Novika – polska scena klubowa nie może się bez niej obejść. Open’er co roku jest w grafiku Noviki. W lipcu posłuchamy na żywo materiału z najnowszego album, „Heart Times”, ale z pewnością nie zabraknie utworów z przebojowego „Lovefindera”.
Oszibarack - nagrali najlepszy album w swojej karierze. „12” jest zupełnie nowym rozdziałem w historii wrocławskiej grupy, która rozstała się długoletnią wokalistką, ale nie straciła nic ze swojego klubowego szamanizmu.
Fox – producent ostatniej płyty Marii Peszek, za pan brat z syntezatorami i dużą grupą polskich wokalistów i wokalistek, którzy pojawili się na jego dwóch producenckich albumach.
Rebeka – poznański duet będący u progu wydania debiutanckiego albumu zatytułowanego „Hellada”. Echa CocoRosie przeplatają się z Moloko i całą nową sceną elektroniczną, co łatwo usłyszeć w znakomitych singlach: „Stars” czy „Melancholia”.
Magnificent Muttley - klasyczne, rockowe power trio, które oldschoolowe gitarowe brzmienia zasila paliwem młodości i entuzjazmu. Świetne numery, wypełniające ich debiutancki album, „Magnificent Muttley”, spowodowały, że płyta wylądowała w większości zestawień podsumowujących 2012 roku w polskiej muzyce.
The & - to projekt muzyczny i wizualny Michała Kusha i Radka Rajsla, który zarówno pod względem nazwy, jak i idei polega na łączeniu, zestawianiu i kombinacji. Nowoczesne, electro-soulowe brzmienie, nieustępujące zachodnim wzorcom.
Peter J. Birch – to Piotrek z Wołowa, który gitarowy folk czuje równie dobrze, jak amerykańscy mistrzowie w stylu Fleet Foxes. Na Open’erze usłyszmy go z zespołem, promujących album „When The Sun’s Risin’ Over The Town”.
Drekoty – ten zespół mógłby być definicją naszej sceny ALTERSPACE. Drekoty, projekt Oli Rzepki, to mistrzostwo w uciekaniu od muzycznych szufladek. Perkusja, klawisze, skrzypce i wokale, uzupełnione zostały elektroniką i dźwiękami akustycznymi, tworząc z debiutanckiej „Persentyny” jedną z najciekawszych płyt roku.

Crystal Castles
Nie można przejść obojętnie obok Crystal Castles – intrygują i prowokują swoją muzyką, zachowaniem i wyglądem. Ich muzyka odpowiada najnowszym trendom muzycznym – jest taneczna, melodyjna, ale zarazem ostra i bezkompromisowa. Duet tworzą Kanadyjczycy - Alice Glass i Ethan Kath. Początkowo zespół funkcjonował jako solowy projekt Ethana. Alice dołączyła w kwietniu 2005 roku, nagrywając próbne wokale do wcześniej przygotowanych podkładów. Zanim powstały właściwe kompozycje, do Crystal Castles zaczęły dobijać się wytwórnie. Wczesną wiosną 2008 roku premierę miał ich debiutancki album, który jest właściwie wzorcowym przykładem tego, jakie brzmienia były wówczas najmodniejsze. Elementy disco mieszały się tu z przesterowanymi liniami basowymi i dźwiękami rodem z gier komputerowych, a wszystko to okraszone zostało przetworzonym głosem Alice. Punkowy brud i klubowa energia wspólnie tworzyły nową jakość. Ale nie tylko muzyka Crystal Castles ma ogromną siłę rażenia - w głosowaniu czytelników magazynu NME to właśnie Alice Glass stanęła na czele listy najbardziej „cool” muzyków. Jej sceniczne zachowanie jest absolutnym przeciwieństwem filigranowego wyglądu. Zespół zaprawiony jest też w bojach koncertowych, a niektóre jego występy przechodzą do historii, jak na przykład te na Glastonbury oraz Open’erze 2009.
 
W 2010 roku ukazała się druga płyta duetu „Crystal Castles II”. Album został nagrany w różnych miejscach, w tym w opuszczonym kościele w Islandii, w kabinie własnej konstrukcji w północnym Ontario, czy w opuszczonym garażu w Detroit. Krążek przyniósł koncertowe bangery, jak „Celestica” i „Doe Deer”, a także „Not In Love”, cover utworu kanadyjskiego zespołu Platinum Blonde z lat 80., nagrany również w wersji z wokalistą The Cure Robertem Smithem. To utwór Crystal Castles najlepiej do tej pory radzący sobie na listach przebojów.
 
Trzeci album, zatutułowany po prostu „III”, powstawał z kolei w Warszawie i Berlinie. Okładką płyty było zdjęcie zrobione podczas demonstracji ulicznej w Jemenie przez hiszpańskiego fotografa Samuela Arandę. Doskonale oddaje główny temat albumu: ucisk i opresję. Alice Glass tłumaczyła, że od czasu premiery "II" dużo złych rzeczy stało się jej bliskim, a ona zdała sobie sprawę, że sprawiedliwości nie stanie się zadość. To mocno wpłynęło na jej teksty i fakt, że „III” jest chyba najmroczniejszą płytą duetu. Po wydaniu płyty, zespół ruszył w trasę. W jej ramach Crystal Castles będą między innymi towarzyszyć Depeche Mode na części amerykańskiej trasy. Z kolei miejsce nagrania to nie jedyny polski akcent tej płyty. Drugi po „Wrath of God” singiel „Plague” został zilustrowany fragmentami filmu „Opętanie” Andrzeja Żuławskiego. Polski po prostu nie mogło zabraknąć na ich trasie tego lata. Crystal Castles na Open'erze!

Crystal Fighters
Po swoim debiucie Crystal Fighters szturmem zdobyli sceny największych i najciekawszych festiwali muzycznych na całym świecie. Swoimi nieprzewidywalnymi koncertami zapracowali na miano autorów jednych z najlepszych i najbardziej energetycznych show w wykonaniu zespołów  elektronicznych. Crystal Fighters nie boją się mieszania stylistyk i emocji. Tak było zresztą od początku, czyli od momentu pierwszych singli wydawanych przez paryską oficynę Kitsune Music. Nagrania „I Love London” i „Xtatic Truth” znalazły się na dwóch kolejnych częściach prestiżowych składanek „Kitsune Maison”. Mimo dobrej współpracy, zespół zdecydował się wydać pierwszą płytę we własnej wytwórni - Zorkulo. Tu ukaże się drugi album Crystal Fighters zatytułowany "Cave Rave". Całość powstała w Los Angeles, a premiera jest przewidziana na 27 maja. Tym samym Open'er - festiwal, na którym zaczął się polski sukces Crystal Fighters - będzie idealną okazją do sprawdzenia nowego materiału.
 
Matisyahu
Matisyahu od lat jest jednym z najpopularniejszych i najbardziej rozpoznawalnych artystów  na scenie reggae. Nie tylko z powodu swojej twórczości, ale także z racji na swoje pochodzenie – jest ortodoksyjnym Żydem. Jeszcze kilka lat temu wprawiał publiczność w konsternację pojawiając się na scenie w jarmułce i z chasydzką brodą, rapując o swojej silnej wierze w Boga. O tym jak zmieniło się podejście do Matisyahu na przestrzeni lat, może świadczyć dyskusja jaką wywołało jego zdjęcie bez jarmułki i z przefarbowanymi na blond włosami. Kilka miesięcy wcześniej, w krótkim liście do fanów napisał: „Koniec chasydzkiej gwiazdy reggae”. Za tymi słowami kryje się nie tylko chęć ucieczki od dotychczasowego wizerunku, ale także świadoma zmiana w brzmieniu - wydana w sierpniu ubiegłego roku płyta „Spark Seeker” w wielu fragmentach odwołuje się do modnej w USA tanecznej elektroniki. Ale bez obaw, to nadal silny w wierze Matisyahu, z niepowtarzalną koncertową energią.
 
Transmisja
Transmisja, to zespół przy którym użycie przymiotnika „kultowy” nie jest nadużyciem. Istniał w pionierskich latach polskiego kapitalizmu, związany z warszawskim Grochowem, był jednym z najpopularniejszych wykonawców nurtu ska/reggae, a po rozwiązaniu dał początek innym składom, m.in. Vavamuffin i Cinq G. Reaktywacja zespołu, który nagrał legendarne albumy: „Lekkie Uderzenie” i „Lekkie Urojenie”, przyniesie nie tylko sprawdzone numery z tych płyt, ale także niespodzianki, ponieważ Transmisja pracuje nad nowym materiałem.
 
UL/KR
„Ament” to tytuł drugiego albumu UL/KR. Dzięki temu wydawnictwu ogólny czas całego studyjnego materiału zespołu wzrósł do 50 minut, a my dostaliśmy kolejną rewelacyjną płytę sygnowaną przez gorzowski duet. Po ubiegłorocznym debiucie, który zapewnił UL/KR czołowe miejsca w muzycznych podsumowaniach, tym razem Błażej i Maurycy zaskoczyli sprzedaniem całego nakładu płyty CD jeszcze przed jej oficjalną premierą, ponieważ zamówień na „Ament” było tak dużo. Dużo dzieje się także w muzyce UL/KR, dlatego nie mieliśmy wątpliwości, że muszą powrócić na Open’era, rok po swoim pierwszym koncercie na tym festiwalu.
 
Mikromusic
„Piękny Koniec” jest dla grupy Mikromusic pięknym, a na pewno nowym początkiem. Obecni na scenie od ponad dekady, intensywnie koncertujący, zbierający pozytywne recenzje, do lutego tego roku na koncie z trzema albumami, nagle bardzo mocno zaistnieli w świadomości szerokiej publiczności za sprawą singla „Takiego Chłopaka”. Utwór pochodzi z najnowszej płyty wrocławskiego zespołu – „Piękny Koniec”.
 
Skubas
Skubas to wokalista o wyjątkowej, bardzo charakterystycznej barwie głosu, do tej pory znany głównie z kooperacji ze Smolikiem. Muzyka Skubasa to niezwykle klimatyczne, akustyczne gitarowe brzmienia o lekko folkowym, grunge’owym charakterze. Skubas w swoich autorskich kompozycjach łączy brudne, gitarowe riffy z melancholijnym wokalem, tworząc nostalgiczne, melodyjne piosenki. Na koncertach stawia przede wszystkim na atmosferę i przestrzenne dźwięki. We wrześniu ubiegłego roku ukazał się debiutancki album Skubasa, zatytułowany „Wilczełyko”.
 
Domowe Melodie
Fenomen. Ich „filmy domowej roboty” na YT oglądają setki tysięcy osób, wydali płytę własnym sumptem – i nie chodzi tu o własną wytwórnię – tylko ponownie domową sytuację.  Są nieobecni w dużych mediach, ale wyprzedają wszystkie koncerty. Grają muzykę, którą można by określić mianem miejskiego folku, ale bez cepelii, a raczej z ciekawą songwriterską tradycją i poczuciem humoru. W lipcu, na moment ich domem będzie festiwal Open’er.
 
Kixnare
Polska elektronika ma się ostatnio świetnie, także za sprawą tego dżentelmena z Częstochowy. Korzenie Kixnare wyrastają z hip hopu, ale coraz częściej ciągnie go do czysto syntetycznych brzmień, jak na wydanym miesiąc temu albumie „Red”. Pochodzący z niego singiel „Gucci Dough” to jeden z kandydatów na polski utwór 2013 roku. Kixnare – jeden z artystów cenionej również na zachodzie wytwórni U Know Me Records – zagra na Open’erze live act.

Nick Cave and The Bad Seeds!

Choć powstali w Londynie i Berlinie, Nick Cave and the Bad Seeds są zespołem australijskim. W 1983 roku założyli go frontman Nick Cave, multi-instrumentalista Mick Harvey i gitarzysta Blixa Bargeld. Nick Cave and the Bad Seeds powstali na gruzach poprzedniego zespołu Cave’a i Harveya, The Birthday Party. Od razu udało im się stworzyć własną wersję alternatywnego rocka z elementami punku, rocka gotyckiego, no wave i bluesa. Skład nie przetrwał próby czasu i Cave jest jedyną osobą z oryginalnej wersji zespołu – Bargeld i Harvey opuścili grupę po odpowiednio dwudziestu i aż trzydziestu sześciu latach twórczej współpracy.

Pierwsze albumy grupy, „From Her to Eternity” (1984), ”The Firstborn Is Dead” (1985),”Your Funeral... My Trial” (1986) i „Tender Prey” (1988) miały ściśle post-punkowe brzmienie. Z czasem zespół podryfował wyraźnie w stronę muzyki jeszcze mocniej eksponującej poetyckie teksty Cave’a, ballad z akompaniamentem fortepianu, jak dwa sławne single z albumu “The Good Son” (1990): "The Weeping Song" i "The Ship Song". Do połowy lat 90. Cave i zespół wydali liryczno-rockowe albumy „Henry's Dream” (1992) i „Let Love In” (1994). Ten ostatni przyniósł single "Red Right Hand", wykorzystany w filmach z cyklu „Krzyk”, oraz "Loverman", który odkrył zespół dla fanów ciężkiego brzmienia dzięki późniejszemu coverowi przez Metallikę. Łączenie kontrastujących ze sobą gatunków, inspiracji i tematów zawsze było specjalnością charyzmatycznego Cave’a i jego zespołu.

Rok 1996 przyniósł największy komercyjny sukces w historii grupy, album „Murder Ballads”. Wszystkie utwory na płycie są osnute wokół tematu morderstwa, ale w singlowym duecie "Where the Wild Roses Grow" Cave’owi towarzyszyła inna australijska ikona, choć z innej strony sceny - słodka popowa gwiazdka Kylie Minogue. We własnej wersji ballady „Henry Lee” Cave dzielił z kolei obowiązki wokalne z PJ Harvey. Na kolejnym albumie, „The Boatman's Call” (1997), zespół porzucił barwne opowieści o mrocznej stronie ludzkiej natury na rzecz bardziej intymnych utworów o związkach, rozstaniach i tęsknocie, ubranych w oszczędne aranżacje. Kolejny album „Abattoir Blues/The Lyre of Orpheus” (2004) składał się z dwóch nie powiązanych ze sobą, ale wydanych wspólnie płyt. Muzycy przebierali na nich w rozmaitych stylach, od mocnego rocka do ballad z towarzyszeniem chóru. W zanadrzu mieli już nową inspirację. Z częścią zespołu Cave założył projekt Grinderman, w którym nie było miejsca na fortepiany i orkiestry, a Cave, jak nigdy przedtem, wyszedł na pierwszy plan jako gitarzysta. Garażowe brzmienie Grinderman słychać było wyraźnie na czternastym albumie grupy, „Dig, Lazarus, Dig!!!” (2008).

Przez pięć lat Cave koncentrował się na innych zajęciach – swojej karierze z Grindermanem, pracy nad muzyką filmową i scenariuszami. W połowie lutego światło dzienne ujrzał 15. album Nicka Cave’a and the Bad Seeds „Push the Sky Away”, promowany singlem „We No Who U R”. Płyta została świetnie przyjęta przez krytyków, którzy nazwali ją „majestatycznym, dogłębnie smutnym arcydziełem” (NME) i jedną z najlepszych płyt w dyskografii płodnego przecież australijskiego zespołu. Nick Cave and the Bad Seeds wystąpią na głównej scenie Open’era 4 lipca.


Kendrick Lamar

„Now everybody serenade the new faith of Kendrick Lamar/ This is king Kendrick Lamar” – te dwa wersy rozpoczynają utwór “Compton”, finałową kompozycję na  “Good Kid, M.A.A.D. city” – płycie roku 2012 wg dziennikarzy portalu Pitchfork. Zarówno w wynikach tego plebiscytu, jak i słowach samego Lamara nie ma cienia przesady. Koronacja Lamara – takiego zwrotu użył recenzent Pitchforka – odbyła się bowiem nie tylko w obrębie Zachodniego Wybrzeża, ale całego amerykańskiego hip-hopu, który musiał w 2012 roku uznać wyższość 26 letniego rapera.  Wydane w październiku „Good Kid, M.A.A.D city” z miejsca zostało okrzyknięte arcydziełem rapu, zbierając wyłącznie pozytywne recenzje, w których chwalono koncepcję albumu (w 12 utworach Lamar zawarł historię swojego dorastania na przedmieściach Los Angeles), dojrzałość tekstów oraz produkcję. Zatrzymajmy się na chwilę przy tej ostatniej. Producentem wykonawczym „Good Kid, M.A.A.D. city” został Dr. Dre, który na czas pracy ze swoim podopiecznym odłożył pracę nad zapowiadanym od lat „Detoxem”. W studiu pojawiło się dwunastu różnych producentów, m.in. Pharrell, Hit-Boy, Just Blaze i  każdy stworzył beat do innego utworu. Czy w takich warunkach można zachować jednolitość brzmienia i przekazu? Można! I to jest właśnie największa siła albumu Lamara - stworzyć kompletną całość przy tak szerokim wachlarzu pomysłów muzycznych. Pierwsza płyta Lamara w należącej do Dre wytwórni Aftermath przyniosła ogromny sukces. „Good Kid, M.A.A.D. city” w tygodniu premiery streamowano prawie 3 miliony razy, co dało albumowi drugi wynik 2012 roku tuż za Mumford & Sons. Płyta zadebiutowała na drugim miejscu Billboardu, a jej aktualna sprzedaż zbliża się do miliona egzemplarzy. To rewelacyjny wynik, zważywszy na fakt, że debiutancki album Lamara „Section.80” był niezależnym wydawnictwem, dostępnym wyłącznie w dystrybucji cyfrowej. Współpraca z tymi najważniejszymi była wyłącznie kwestią czasu, tym bardziej, że wspomniany Dre oraz debiutujący dwie dekady wcześniej Snoop Dogg sami nazwali Lamara nowym królem Zachodniego Wybrzeża i zaprosili na scenę podczas pamiętnego koncertu w ramach festiwalu Coachella 2012. Kendrick  pojawił się gościnnie na płytach The Game i Drake. Ten ostatni zaprosił go na trasę koncertową po USA, podczas której towarzyszył im także A$AP Rocky. Znajomość zaowocowała jednym z najmocniejszych rapowych singli 2012 roku - „Fuckin’ Problems”. Drake pojawił się także na „Good Kid, M.A.A.D. city” w utworze „Poetic Justice” zbudowanym wokół sampla z popularnego przeboju Janet Jackson. I mimo, że wokalistka nie wystąpiła w teledysku do nagrania (to było marzenie Kendricka), młody raper nie może narzekać na brak zainteresowania. Jego zimowa trasa po Europie była całkowicie wyprzedana, wraz ze swoim zespołem pojawił się w dwóch najważniejszych programach rozrywkowych w USA, a o jego gościnne wersy zabiega połowa przemysłu muzycznego - na razie udało się 50 Centowi i Dido – ale zapewne wkrótce dołączą kolejni. Muszą jednak trafić w napięty grafik Lamara, który praktycznie całe lato spędzi wraz ze swoim zespołem na europejskich festiwalach, w tym na Heineken Open’er w Gdyni.


Devendra Banhart

Devendra Banhart to drugi obok Animal Collective przedstawiciel amerykańskiej alternatywy na Open’erze. Kilka lat temu wspólnie tworzyli płynny ruch muzyczny nazywany w zależności od okoliczności „New Weird America” lub po prostu „Americana”. Jego kwintesencją było odwoływanie się do muzycznej spuścizny amerykańskiej sceny folkowej końca lat 60-tych, przefiltrowanej przez sporą dawkę psychodelii.  Głównymi przedstawicielami nurtu była Joanna Newsom, duet CocoRosie oraz wspomniani Animal Collective i Banhart. Niekiedy do tego towarzystwa dołączano popularną w Polsce grupę Antony & The Johnsons, z którym zresztą Banhart współpracował przy przełomowej płycie „I Am a Bird Now”. Nim jednak ten nieformalny król „Americany” trafił na nowojorskie salony przebył długą drogę chłopaka z rozbitej imigracyjnej rodziny (matka Devendry jest Wenezuelką). Urodził się w USA, następnie przez kilka lat mieszkał w rodzinnym kraju matki, skąd wrócił do Kalifornii by po kilku latach rozpocząć artystyczne studia w San Francisco. Historia prawie jak z filmu o zbuntowanym młodzieńcu i dalsze losy Banharta pasują do takiego scenariusza. Podróż po Europie, porzucenie sztuk wizualnych dla muzyki, granie na ulicach i wreszcie odkrycie talentu przez wpływową osobę. Ten zwrot akcji zapewniła żona lidera grupy Swans, Michaela Giry. Zachwycony jego płytą demo, Gira podpisał kontrakt z Banhartem i wydał w swojej wytwórni Young Gods trzy albumy artysty, z czego dwa współprodukował. Kolejne płyty, w tym przełomowa dla muzyka „Cripple Crow”, ukazały się w wytwórni XL, która doskonale wyczuła zapotrzebowanie na freak folk. Muzyka Banharta wyróżniała się nie tylko elementami  latino, ale także charakterystycznym vibrato wokalisty, a całości dopełniał wizerunek nowojorskiego hipisa i współpraca z innymi wykonawcami, m.in. CocoRosie (prywatnie Banhart był związany z jedną z sióstr Cassidy i pomógł nagrać im „Noah’s Ark”) czy Beckiem, z którym się zaprzyjaźnił. W najbliższy poniedziałek (11 marca) swoją premierę będzie miała siódma płyta artysty zatytułowana „Mala”. Album wyda ceniona wytwórnia Nonesuch, współpracująca m.in. z The Black Keys czy Steve’m Reichem. „Mala” została prawie w całości nagrana na analogowym sprzęcie firmy TASCAM, co po raz kolejny pozwala nam zrozumieć, z jak niestandardowym artystą będziemy mieć do czynienia w lipcu na Open’rze.


Hey

Hey to żywa i cały czas zmieniająca się historia polskiej muzyki, a także jedna z najlepszych grup koncertowych w Polsce. Charyzmatyczna wokalistka zespołu Katarzyna Nosowska, uważana za najlepszą tekściarkę swojego pokolenia wraz z zespołem została wyróżniona 17 Fryderykami i niezliczoną ilością innych nagród. W twórczości Hey odbijały się najważniejsze trendy muzyki gitarowej ostatnich dwóch dekad. Od grunge’u przez rock alternatywny aż po eksperymenty z elektroniką, widoczne najbardziej na dwóch ostatnich płytach – „Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!” i ubiegłorocznej "Do rycerzy, do szlachty, doo mieszczan". Wszystkie 10 płyt studyjnych, które wydali uzyskały status platynowych. Owszem, zmieniały się wyniki sprzedaży i warunki na rynku muzycznym, tak jak zmieniała się cała Polska, ale Heya słucha już drugie pokolenie, odnajdując w ich muzyce i tekstach Nosowskiej inteligencję, której brakuje wielu innym wykonawcom debiutującym w podobnym czasie. Hey po raz pierwszy zagrają na festiwalu Open’er, ale mając w pamięci ubiegłoroczny debiut Nosowskiej na Tent Stage, wiemy, że będzie to wyjątkowe wydarzenie.

Blur pierwszym headlinerem Open’era 2013!

Przyszłoroczny festiwal odbędzie się w dniach 3-6 lipca na lotnisku Gdynia-Kosakowo! Pierwszym potwierdzonym wykonawcą jest brytyjska formacja Blur.

Latem 2013 roku będą najbardziej oczekiwanym zespołem na światowych festiwalach, ale jak na razie tylko dwie europejskie imprezy potwierdziły ich udział. Dziś do festiwali Primavera Sound i Rock Werchter dołączą festiwal Open’er, który z dumą ogłasza pierwszy polski koncert jednego z największych brytyjskich zespołów wszechczasów – Blur! Ich występy live, choć w ostatnich latach niezwykle rzadkie, zawsze zbierają najlepsze recenzje, zarówno wśród fanów muzyki jak i dziennikarzy, a ugruntowana pozycja w ścisłej czołówce światowych gwiazd alternatywnego rocka pozwala im budzić ciągłe zainteresowanie mimo braku nowego albumu. Z siedmioma płytami w dyskografii i kilkunastoma przebojami na koncie, mają wystarczającą ilość materiału by zagrać na Open’erze historyczny koncert!


QUEENS OF THE STONE AGE kolejnym headlinerem Open’era!

Amerykańska gwiazda rocka wystąpi na Main Stage 5 lipca 2013 roku! Queens Of The Stone Age powstali w Palm Desert w Kaliforni w 1997 roku. Aktualny skład – Joshua Homme, Troy Van Leeuwen, Michael Shuman i Dan Fertita – uformował się w 2007 roku. Kilka tygodni temu lider formacji Joshua Homme poinformował, że zespół opuścił perkusista Joey Castillo, którego miejsce na czas nagrywania szóstej płyty zajął Dave Grohl.
Queens Of The Stone Age łączą w swojej muzyce szereg rockowych gatunków, od hard rocka przez rock psychodeliczny, aż do desert rocka, którego są  głównym przedstawicielem. Przez 15 lat działalności nagrali 5 albumów w tym tak szanowane pozycje jak „Rated R” i „Songs for the Deaf”, współpracowali m.in. z Billym Gibbonsem (ZZ Top), Julianem Casablancasem (The Strokes), Markiem Laneganem, Mattem Cameronem (Pearl Jam/Soundgarden) i zagrali setki koncertów, co przyczyniło się do opinii jednego z najlepszych koncertowych zespołów świata. Aktualnie pracują nad następcą wydanego w 2007 roku albumu „Era Vulgaris”. Premiera nowej płyty przewidziana jest na 2013 rok.
 
Nie zapomnijcie zajrzeć na oficjalne strony zespołu i ich wytwórni: www.qotsa.com i www.rekordsrekords.com.



Kings Of Leon trzecim headlinerem festiwalu! Wystąpią w sobotę, 6 lipca!

Od lat jeden z najbardziej oczekiwanych zespołów na wielu europejskich festiwalach – w tym i ubiegłym roku na szczycie ankiety Open’era.
Choć od dłuższego czasu zamknięci w studiu pracują nad swoją szóstą płytą, nadal mają niezwykłą moc skupiania na sobie uwagi fanów. Ci czekają zarówno na nowe utwory braci Followill, jak i na pierwsze koncerty, wśród nich ten na festiwalu Open’er.
 
 Od ich ostatniej wizyty w Polsce sporo się zmieniło. Na pewno Caleb, Nathan, Jared i Matthew Followillowie nie idą po linii najmniejszego oporu i nie chcą pozostać w cieniu swojego najpopularniejszego na razie albumu „Only By The Night”. Płyta pokryła się wielokrotną platyną i zadebiutowała w pierwszej piątce listy „Billboardu". W pięciu krajach stała się numerem jeden, sprzedając się w prawie siedmiu milionach egzemplarzy na całym świecie. Za single z tego albumu – „Sex on Fire” i „Use Somebody” - zgarnęli 4 statuetki Grammy podczas 52 ceremonii wręczenia tych prestiżowych nagród.
 
 Tuż po zakończeniu gigantycznej trasy „Only By The Night” zaczęli nagrywać nowy album. „Come Around Sundown” łączyło blues, klasyczny rock i wpływy gospel rodem z dzieciństwa braci Followillów z alternatywnym rockiem. Płyta promowana singlami „Radioactive” i „Pyro” rozeszła się na całym świecie w kilkumilionowym nakładzie.
 
 Jesienią ubiegłego roku muzycy zawiesili działalność i skupili się na życiu rodzinnym. Kings Of Leon wrócą w przyszłym roku, z nową płytą, ale także z doskonale znanymi utworami, nie tylko z okresu największej popularności, ale także początków kariery, od garażowego klimatu pierwszych albumów „Youth and Young Manhood” i „Aha Shake Heartbreak”, przez progresywny „Because of the Times”, nie tracąc umiejętności pisania rockowych hymnów, tak dobrze przyjętych na „Only By the Night”. Zespół wystąpi na Open’er Festival w sobotę 6 lipca 2013 r.


Arctic Monkeys czwartym headlinerem Heineken Open'er Festival!

Jeden z najważniejszych rockowych zespołów ostatniego dziesięciolecia zagra na przyszłorocznym Open’erze. Zespół aktualnie pracuje nad nowym albumem, którego fragmenty mamy nadzieję usłyszeć na festiwalu.    
 
Arctic Monkeys, grupa, która w zaledwie dwa lata od debiutu stała się headlinerem największych światowych festiwali, a jej członkowie - mimo młodego wieku – mają gigantyczny szacunek wśród rockowego środowiska. A przecież wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej. W historii muzyki wiele było przykładów zespołów, które nie wytrzymały ogromnego zainteresowania, presji środowiska i wielkich pieniędzy, tym bardziej mając mniej niż dwadzieścia lat,  czyli dokładnie tyle, ile mieli członkowie Arctic Monkeys w momencie ukazania się „Whatever People Say I Am That’s What I’m Not”. Arctic Monkeys do tej grupy nie należą.
 
Po szaleństwie wywołanym singlem „I Bet You Look Good on the Dancefloor” przyszła znakomita debiutancka płyta (od lat niepokonana w kategorii: najszybciej sprzedający się debiut w Wielkiej Brytanii) i dziesiątki wyprzedanych koncertów. Zespół, by mieć z głowy wykonywanie swojego najpopularniejszego utworu, grał go zazwyczaj na początku setu i przechodził do kolejnych nagrań. Zachowali się trochę tak, jakby to co najważniejsze było dopiero przed nimi, jakby cały ten sukces do nich nie dotarł.
 
Nigdy nie wykonali fałszywego ruchu, pozostali w swojej macierzystej wytwórni – niezależnym Domino, nie kazali czekać latami na drugi album, a kiedy już go wydali, w niczym nie ustępował debiutowi. „Favourite Worst Nightmare” to płyta osadzona w tradycji brytyjskiej muzyki rockowej, także tej niedawnej naznaczonej choćby płytami innego z przyszłorocznych headlinerów – Blur. Z kolei „Humbug” (2009) to już pomost między Wyspami a Ameryką, którą ewidentnie muzyków zafascynowała. Wokalista Alex Turner zamieszkał w Nowym Jorku, gdzie powstała część materiału na album. Druga sesja odbyła się w kalifornijskim studiu Josha Homme z QOTSA, który stał się przyjacielem zespołu i współproducentem albumu. Jeszcze przed jego wydaniem, nowe utwory Arctic Monkeys testowali na letnich festiwalach, w tym na Open’erze, gdzie zagrali pierwszy i jak na razie jedyny polski koncert.
 
Od pierwszego singla z tej płyty, „Crying Lightning”, nie było wątpliwości, że kwartet z Sheffield wydoroślał, nabrał technicznej wprawy i nie ma ochoty siedzieć spokojnie. Mocny album, przełamany w samym środku piękną balladą „Cornerstone”, trochę w stylu lat 60-tych. Te powróciły zarówno w muzyce jak i wizerunku zespołu w 2011, kiedy ukazał się kolejny z „amerykańskich”  albumów Arctic Monkeys, „Suck It And See”. Słuchanie tej płyty jest jak spacer po Venice Beach w stylowych okularach latem 1967 roku. Arctic Monkeys promując to wydawnictwo  przede wszystkim skupili się na koncertach w Stanach Zjednoczonych. W kończącym się roku byli gwiazdą festiwalu Coachella zaraz obok The Black Keys, z którymi ruszyli w długą trasę po USA. Zrezygnowali z festiwalowego lata w Europie, a ich jedyny występ na Starym Kontynencie miał miejsce w Londynie podczas otwarcia Igrzysk Olimpijskich. Wykonali „I Bet You Look Good on the Dancefloor” oraz „Come Together” The Beatles. I może nie ma w tym przypadku, ale dla nas Arctic Monkeys idą dokładnie tą drogą, którą, przy zachowaniu wszystkich proporcji i uwzględnieniu specyfiki czasów, szedł kwartet z Liverpoolu.

Źródło: Materiały promocyjne organizatora

Więcej informacji: www.opener.pl

Organizator: Alter Art

Regulamin imprezy: http://www.opener.pl/pl/info/regulamin

Gdzie:

  • Lotnisko Gdynia-Kosakowo, , Gdynia

Zdjęcia i pliki wideo

Facebook